Wieści krótkich kilka co w hodowli słychać.
Dotarły dawno zapowiadane (w sumie to nawet wpisane na listę jaja Paraphanocles keratosqueleton "Trinidad" ).
Jaja dotarły prawdopodobnie wczoraj, a ja dopiero dzisiaj po południu sprawdziłem skrzynkę, a w niej niespodziewanka - koperta z Holandii :)
Do hodowli doszły również jaja Achrioptera fallax w sporej liczbie. Jaja na kluciu, liczę, że uchowa się coś z młodych.
Pojawiły się jaja Lopaphus sphalerus i Pseudophasma velutinum.
Jajami sypnęły Diapharodes venustula, Neohirasea honkongensis i Peruphasma schultei "PINK WINGS".
Z hodowli odpadły niestety takie gatunki jak:
Pharnacia ponderosa i Anchiale briareus.
Samica A.briareus spełniła swoją funkcję zapewniając sporą ilości gatunków w hodowli. Jej jaja były przeznaczone głównie na wymiany, a te były bardzo udane.
Z przyczyn nie jasnych padła samica Eurycyntha calcarata.
Ze starości jedyny samiec Onchestus rentzi.
Po krótkim świątecznym wyjeździe,gdzie hodowla została bez opieki na ponad 4 dni również pojawiły się straty.
Padła ostatnia samica Periphetes forcipatus, ze starości ze światem pożegnały się: samiec Neohirasea sp. Cuc Puhong, parka Hemiplsata falcata, samiec Paramenexenus lateus i ostatni samiec Sipyloidea meneptolemus.
Braki hodowlane osobników nadrobimy w tym tygodniu paczką od Pana Walczaka.
Z lepszych wieści klują się powoli młode H.falcata, Mearnsiana bullosa i cały czas młode Lonchodes brevipes.
Mam nadzieję, że poranek zaskoczy mnie czymś nadzwyczajnym.
Krótkie porady hodowlane, opisy i informacje o gatunkach, zawsze aktualna oferta nadwyżek hodowlanych.
sobota, 13 kwietnia 2013
środa, 27 marca 2013
Fotek starych kilka cd.
niedziela, 24 marca 2013
Fotek starych kilka.
Odzyskałem dostęp do konta na fotosiku, a na nim kawał hodowlanej historii na fotkach.
Poniżej prezentuje kilka z nich (oczywiście te, na których coś widać, bo część jest makabrycznej jakości).
Poniżej prezentuje kilka z nich (oczywiście te, na których coś widać, bo część jest makabrycznej jakości).
| Oreophoetes peruana - nymph |
| Oreophoetes peruana - adult male |
| Oreophoetes peruana - adult female |
| Paramenexenus laetus - adult female |
| Anisomorpha paromalus - adult couple |
| Peruphasma schultei "RED WINGS" - male adult |
| Eurycantha calcarata - 2 females and male |
| Epidares nolimatangere - couple nymphs |
| Anchiale briareus - female imago |
sobota, 16 marca 2013
Podliczanie i sprzątanie.
Jak co piątek i sobotę odbyło się sprzątanie insektariów i karmienie podopiecznych.
Jak to zwykle bywa nie obyło się bez strat.
Niestety z powodu sędziwego wieku hodowlę opuściła jedyna samiczka Sipyloidea meneptolemus. Samiczka padła zostawiając po sobie ok 200jaj. 70 poleciało do maorka z Czech, 60 do Hiszpanii, 20 rozeszło się po kraju, 50 zostawiłem do dalszej hodowli. Jaja już powolutku zaczynają się kluć, więc lada dzień czeka mnie stopniowa inwazja delikatnych "oliwkowych" potworów.
Zyski hodowlane przedstawiają się za to następująco:
Sungaya inexpectata - 13jaj
Phaenopharos khaoyaiensis - 15jaj (z jednej samicy/ w hodowli 2 imago)
Paramenexenus laetus - 17jaj
Orxines xiaphias - 13jaj
Hemiplasta falcata - 24jaja
Peruphasma schultei "RED WINGS" - 4jaja (to i tak dobrze, bo samiczka jako imago od października i nadal składa)
Necroscia annulipes - 3jaja (tutaj też weteranka, jeszcze nie w pełni sprawna, jedyna dorosła samica)
Pseudophasma subapterum - 6jaj (pierwszy tydzień składania, świeże imago)
Anchiale briareus - 18jaj (czekam aż sypnie tą opisową pięćdziesiątką)
Neohirasea sp. Cuc Puhong - 49jaj (2 parki i rekordowa ilość jaj)
Medauroidea extradentata - 30jaj
Sipyloidea meneptolemus - 7jaj (ostatnie 7 jaj po samiczce)
Acanthomenexenus polyacanthus - 14jaj (pierwszy tydzień składania)
Liczba jaj pochodzi przeważnie z jednej samicy, gdyż w hodowli na chwilę obecną znajdują się głównie startowe pary, które mają za zadanie rozwinąć hodowle. Docelowa liczba parek z każdego gatunku w przyszłości ma wynosić ok 4-6par.
Po za tym owady linieją i w miarę dobrze się mają.
W drodze mam nadzieję kilka gatunków, więc przed wiosną powinno strzelić 80gatunków Phasmidów w hodowli. Póki co śnieg i zima, więc do wiosny jeszcze trochę i hodowlę jakoś trzeba popchać do przodu.
Na koniec dodam, że właśnie początkiem wiosny ruszy projekt hodowlano/ handlowy, który będzie miał na celu rozpowszechnienie hodowli owadów, głównie Phasmidów.
Co mogę dodać? Obserwować należy serwis terrarium.pl oraz szukać i czytać straszykowe opisy, bo kto ma wiedzę ten ma hodowlę i pasję :)
Jak to zwykle bywa nie obyło się bez strat.
Niestety z powodu sędziwego wieku hodowlę opuściła jedyna samiczka Sipyloidea meneptolemus. Samiczka padła zostawiając po sobie ok 200jaj. 70 poleciało do maorka z Czech, 60 do Hiszpanii, 20 rozeszło się po kraju, 50 zostawiłem do dalszej hodowli. Jaja już powolutku zaczynają się kluć, więc lada dzień czeka mnie stopniowa inwazja delikatnych "oliwkowych" potworów.
Zyski hodowlane przedstawiają się za to następująco:
Sungaya inexpectata - 13jaj
Phaenopharos khaoyaiensis - 15jaj (z jednej samicy/ w hodowli 2 imago)
Paramenexenus laetus - 17jaj
Orxines xiaphias - 13jaj
Hemiplasta falcata - 24jaja
Peruphasma schultei "RED WINGS" - 4jaja (to i tak dobrze, bo samiczka jako imago od października i nadal składa)
Necroscia annulipes - 3jaja (tutaj też weteranka, jeszcze nie w pełni sprawna, jedyna dorosła samica)
Pseudophasma subapterum - 6jaj (pierwszy tydzień składania, świeże imago)
Anchiale briareus - 18jaj (czekam aż sypnie tą opisową pięćdziesiątką)
Neohirasea sp. Cuc Puhong - 49jaj (2 parki i rekordowa ilość jaj)
Medauroidea extradentata - 30jaj
Sipyloidea meneptolemus - 7jaj (ostatnie 7 jaj po samiczce)
Acanthomenexenus polyacanthus - 14jaj (pierwszy tydzień składania)
Liczba jaj pochodzi przeważnie z jednej samicy, gdyż w hodowli na chwilę obecną znajdują się głównie startowe pary, które mają za zadanie rozwinąć hodowle. Docelowa liczba parek z każdego gatunku w przyszłości ma wynosić ok 4-6par.
Po za tym owady linieją i w miarę dobrze się mają.
W drodze mam nadzieję kilka gatunków, więc przed wiosną powinno strzelić 80gatunków Phasmidów w hodowli. Póki co śnieg i zima, więc do wiosny jeszcze trochę i hodowlę jakoś trzeba popchać do przodu.
Na koniec dodam, że właśnie początkiem wiosny ruszy projekt hodowlano/ handlowy, który będzie miał na celu rozpowszechnienie hodowli owadów, głównie Phasmidów.
Co mogę dodać? Obserwować należy serwis terrarium.pl oraz szukać i czytać straszykowe opisy, bo kto ma wiedzę ten ma hodowlę i pasję :)
środa, 13 marca 2013
Ci źli i ci dobrzy.
Dzisiaj krótka notka o tym co w hodowli się dzieje.
Niestety, owady podzieliły się na dwa obozy, jedne spiskują przeciwko mnie, inne chcą współpracować.
W hodowli Phasmidów mały pogrom.
Padła samiczka Spinohreasea bangalensis. Powód - coś na kształt niedrożności układu rozrodczego.
W terrarium mieszkały sobie spokojnie 2 dorosłe samiczki i jeden maluch L4. Co tydzień wybierałem ok 4-6jaj, co na 2 dorosłe sztuki jest bardzo małą ilością. Prawdopodobnie jaja składała tylko 1 sztuka. Po sekcji samiczki, która padła okazało się, że cały jej odwłok wypełniony był jajami, głównie w pełni rozwiniętymi, z wykształconą skorupką. Nie było jaj w początkowej fazie rozwoju (żółtych, małych "kulek"). Kilka jaj było zdeformowanych i przybrało kształt stożka, prawdopodobnie w skutek nacisku innych sąsiadujących z nimi. Co dziwniejsze, część jaj wyciągnąłem nawet z śródtułowia!
To swoiste "zatkanie" jajami było prawdopodobnie bezpośrednią przyczyną zgonu.
Kolejna strata to jedyny w hodowli samiec Lonchodes (Hermagoras) cultratolobatus. Samiec po dotarciu do hodowli, w kilka dni później przeszedł bezproblemowo wylinkę. Nie przyglądałem mu się zbytnio, bo wylinka to zwykle dobry znak. Towarzyszące mu samiczki również bez problemowo wyliniały. W piątek owady zostały przeniesione do większego nowego insektarium. Samiec od kilku dni po przeniesieni pozostawał w bezruchu w jednym miejscu. Jak się okazało "wyzionął ducha". Znalazłem go przedwczoraj martwego. Przyczyna? Raczej nie znana. Owad był zwiotczały, prawdopodobnie nie pobierał pokarmu po wylince.
I strata kolejna - tym razem jedna z trójki samiczek Cuniculina sp. Bangladesh. Przyczyna - mechaniczne uszkodzenie odwłoka. Są to bardzo delikatne owady. Mieszkają w terrarium z trzema innymi gatunkami, prawdopodobnie któryś z większych współlokatorów stratował młodziana lub w jakiś sposób ten otarł się o kolec jeżyny. W efekcie doszło do zatoru i owad się nie wypróżniał. Na końcu odwłoka utworzył się czarny twardy strup i owad padł.
Nadal trwają problemy z Oreophoetes peruana. Owady od czasu do czasu dostają paraliżu odnóży, ich ruchy są nieskoordynowane. Po chwilowym przechłodzeniu w temp ok. 0*C owady wracają do pełni sił. Przyczyna pozostaje nie znana.
Po przełożeniu jaj w nowe inkubatory, klucie zastrajkowało. Od 5dni cisza.
Wynagradzają za to karaczany.
Zaobserwowałem pierwsze imago Eublaberus posticus. Piękny gatunek, o wiele mniejszy niż kuzyni z rodzaju Blaberus.
Samiczka Elliptorhina javanica, prawdopodobnie wydała na świat młode. Póki co nie widziałem jeszcze nimf, liczę na to, że ooteka nie została zjedzona.
Jakiś czas temu znalazłem w insektarium z Elliptorhina chopardi małą dziwną nimfę karaka. Przy sprzątaniu znalazłem dla odmiany resztki ooteki. Nimfę przełożyłem do osobnego pojemnika, myśląc, że to jakiś uciekinier z gatunku Oxyhaloa deusta. Jednak po dokładniejszym obejrzeniu maluch okazuje się być zupełnie inny. Ciągnie go w górę pojemnika, jak czynić mają nimfy E.chopardi (prawdopodobnie żerują na wyższych partiach roślin). Czyżby udało się rozmnożyć kolejny gatunek? Oby. Niby nic wielkiego ale przy początkach hodowli nowego gatunku bardzo cieszy.
Na dzisiaj tyle.
Jeśli ktoś to czyta i ma pomysł na rozwiązanie problemów z Phasmidami to dajcie jakoś znać, bo po mimu tylu lat hodowli pewne sprawy nadal wydają się nie mieć rozwiązania.
Niestety, owady podzieliły się na dwa obozy, jedne spiskują przeciwko mnie, inne chcą współpracować.
W hodowli Phasmidów mały pogrom.
Padła samiczka Spinohreasea bangalensis. Powód - coś na kształt niedrożności układu rozrodczego.
W terrarium mieszkały sobie spokojnie 2 dorosłe samiczki i jeden maluch L4. Co tydzień wybierałem ok 4-6jaj, co na 2 dorosłe sztuki jest bardzo małą ilością. Prawdopodobnie jaja składała tylko 1 sztuka. Po sekcji samiczki, która padła okazało się, że cały jej odwłok wypełniony był jajami, głównie w pełni rozwiniętymi, z wykształconą skorupką. Nie było jaj w początkowej fazie rozwoju (żółtych, małych "kulek"). Kilka jaj było zdeformowanych i przybrało kształt stożka, prawdopodobnie w skutek nacisku innych sąsiadujących z nimi. Co dziwniejsze, część jaj wyciągnąłem nawet z śródtułowia!
To swoiste "zatkanie" jajami było prawdopodobnie bezpośrednią przyczyną zgonu.
Kolejna strata to jedyny w hodowli samiec Lonchodes (Hermagoras) cultratolobatus. Samiec po dotarciu do hodowli, w kilka dni później przeszedł bezproblemowo wylinkę. Nie przyglądałem mu się zbytnio, bo wylinka to zwykle dobry znak. Towarzyszące mu samiczki również bez problemowo wyliniały. W piątek owady zostały przeniesione do większego nowego insektarium. Samiec od kilku dni po przeniesieni pozostawał w bezruchu w jednym miejscu. Jak się okazało "wyzionął ducha". Znalazłem go przedwczoraj martwego. Przyczyna? Raczej nie znana. Owad był zwiotczały, prawdopodobnie nie pobierał pokarmu po wylince.
I strata kolejna - tym razem jedna z trójki samiczek Cuniculina sp. Bangladesh. Przyczyna - mechaniczne uszkodzenie odwłoka. Są to bardzo delikatne owady. Mieszkają w terrarium z trzema innymi gatunkami, prawdopodobnie któryś z większych współlokatorów stratował młodziana lub w jakiś sposób ten otarł się o kolec jeżyny. W efekcie doszło do zatoru i owad się nie wypróżniał. Na końcu odwłoka utworzył się czarny twardy strup i owad padł.
Nadal trwają problemy z Oreophoetes peruana. Owady od czasu do czasu dostają paraliżu odnóży, ich ruchy są nieskoordynowane. Po chwilowym przechłodzeniu w temp ok. 0*C owady wracają do pełni sił. Przyczyna pozostaje nie znana.
Po przełożeniu jaj w nowe inkubatory, klucie zastrajkowało. Od 5dni cisza.
Wynagradzają za to karaczany.
Zaobserwowałem pierwsze imago Eublaberus posticus. Piękny gatunek, o wiele mniejszy niż kuzyni z rodzaju Blaberus.
Samiczka Elliptorhina javanica, prawdopodobnie wydała na świat młode. Póki co nie widziałem jeszcze nimf, liczę na to, że ooteka nie została zjedzona.
Jakiś czas temu znalazłem w insektarium z Elliptorhina chopardi małą dziwną nimfę karaka. Przy sprzątaniu znalazłem dla odmiany resztki ooteki. Nimfę przełożyłem do osobnego pojemnika, myśląc, że to jakiś uciekinier z gatunku Oxyhaloa deusta. Jednak po dokładniejszym obejrzeniu maluch okazuje się być zupełnie inny. Ciągnie go w górę pojemnika, jak czynić mają nimfy E.chopardi (prawdopodobnie żerują na wyższych partiach roślin). Czyżby udało się rozmnożyć kolejny gatunek? Oby. Niby nic wielkiego ale przy początkach hodowli nowego gatunku bardzo cieszy.
Na dzisiaj tyle.
Jeśli ktoś to czyta i ma pomysł na rozwiązanie problemów z Phasmidami to dajcie jakoś znać, bo po mimu tylu lat hodowli pewne sprawy nadal wydają się nie mieć rozwiązania.
niedziela, 10 marca 2013
Karaczany - kilka fotek kilku gatunków.
Korzystając z chwilowej dostępności aparatu wrzucam fotki kilku gatunków karaczanów, które chciały współpracować.
Sprzęt to zwykły aparacik do kieszeni, więc nie ma co szaleć, ale dobre i to.
Sprzęt to zwykły aparacik do kieszeni, więc nie ma co szaleć, ale dobre i to.
Neostylopyga rhombifolia
Małe stadko, bardzo pięknego gatunku. Większość osobników już imago, kilka to jeszcze nimfy.
| Neostylopyga rhombifolia |
| Neostylopyga rhombifolia |
| Neostylopyga rhombifolia |
| Neostylopyga rhombifolia |
Elliptorhina javanica
Nieco większy i jaśniej ubarwiony, bliski kuzyn omawianej wcześniej Elliptorhina chopardi.
| Elliptorhina javanica - female |
| Elliptorhina javanica - couple |
| Elliptorhina javanica - couple |
Gromphadorhina portentosa
Jeden z najczęściej spotykanych gatunków w hodowlach. Popularna karmówka dla większych ptaszników i jaszczurek.
| Gromphadorhina portentosa |
| Gromphadorhina portentosa |
Gromphadorhina oblongonata
Gatunek bardzo podobny do G.portentosa, blisko z nią spokrewniony. Rzadziej jednak niż popularne madagaskary spotykany w hodowlach.
| Gromphadorhina oblongonata - couple |
| Gromphadorhina oblongonata - female |
| Gromphadorhina oblongonata - male |
Przesyłki i paczki małe i duże.
Na dzisiaj jak zapowiadałem słów parę o prawidłowym pakowaniu owadów.
Czasami młodzi adepci owadzich (i nie tylko) hodowli, ale również osoby doświadczone, które jeszcze nigdy nie wysyłały przesyłek z żywymi zwierzętami pytają jak prawidło zabezpieczyć paczkę, aby zwierzęta dotarły całe i zdrowe zwłaszcza zimą.
Zacznijmy więc od zimowych przesyłek.
Podstawą w wysyłce owadów zimą jest ogrzewanie, które zapewni w miarę odpowiednią temperaturę wewnątrz paczki. Do tego celu służą ogrzewacze - heat pack'i. Ogrzewacz ten rozgrzewa się max do 50*C, dając ciepło przez ok 40godz. Przy izolacji styropianem, odpadami z ekranów za grzejnikowych (płaty cienkiego styropianu obleczone folią izolacyjną) czy zwykłą folią aluminiową, typu "sreberko" do kanapek, owady w paczce wytrzymają temp., która na zewnątrz wynosić będzie ok -5*C. Przy mocniejszych mrozach nie ryzykował bym jednak wysyłek i poczekał na ocieplenie. Oczywiście odpowiednio obłożony pojemnik z przymocowanym do niego heat pack'iem wkładamy w karton, a wszystkie luki wypełniamy gazetami, ścinkami papieru, resztkami styropianu, aby jak najlepiej wyizolować wnętrze przesyłki.
Oczywiście co hodowca to inny zwyczaj pakowania. Ja w skrócie podałem jak to wygląda u mnie.
Co do letnich przesyłek to sposobów wysyłki jeszcze więcej, gdyż nie wstrzymują nas niskie temperatury. Heat pack'i oczywiście są zbędne. Pojemników z owadami nie musimy niczym owijać, a wnętrze kartonowego pudła wypełniamy podobnie gazetami, ścinkami papieru czy styropianu w celu amortyzacji pojemnika ze zwierzakiem.
Otrzymuję wiele przesyłek z najodleglejszych stron świata, jak Filipiny, Malezja, Australia, są również przesyłki europejskie jak i polskie. I o dziwo na pakowanie przesyłek z innych kontynentów niż europejski narzekać nie mogę. Problemy zaczynają się przy wysyłkach krajowych. Wiele sprzedawców, tych mniej i bardziej doświadczonych, olewa pakowanie i wysyła zwierzęta w beznadziejny sposób. Ale nie o tym wpis ma być.
Zachwalmy zatem kilku hodowców z kraju i za granicy oraz ich sposób pakowania.
Parę fotek i słów o tym co akurat pod ręką miałem.
Paczka z Fabryki Owadów.
Zwierzaki pakowane są jak przystało perfekcyjnie. Każdy gatunek w osobnym, opisanym pojemniku. Paczka od wewnątrz wyizolowana wytłoczkami i gazetami, jako ze wysyłki odbywały się zimą zawsze obecny w środku jest wkład grzejący w postaci heat pack'a.
Polecam w ciemno wszystkim zakupy na ich aukcjach.
Prawdziwym profesjonalistą w wysyłaniu i pakowaniu jest według mnie Marek Nohejl z Czech, polecam go wszystkim miłośnikom stracholi, gdyż jego hodowla powala na kolana, zarówno rozmiarem, jak i ilością hodowanych gatunków.
Jak widać na fotkach powyżej, każdy gatunek czy to jaja czy owady wysyłany jest w osobnym, opisanym pojemniku. Wewnątrz pojemników przytwierdzone są probówki w których znajduje się gałązka rośliny pokarmowej ze stałym dostępem do wody. Świetny patent, który postaram się wykorzystać w swoich przesyłkach. Dzięki niemu rośliny są dłużej żywe, a owady nawet jeśli wędrują tydzień zza granicy docierają całe i zdrowe, bo wilgotność jest na odpowiednim poziomie, a i dostęp do świeżego pokarmu mają znacznie dłużej.
Oczywiście lista hodowców, którzy wiedzą jak wysłać owady jest o wiele wiele dłuższa, nie sposób ich tutaj wszystkich wymienić (nie wiem nawet czy by sobie to życzyli), a sposoby, które przedstawiłem to sztandarowe według mnie przykłady profesjonalnego podejścia do wysyłania zwierzaków, przykłady hodowców mających głównie na uwadze dobro zwierzaków i zadowolenie kupującego.
Żeby post nie był taki nudny jeszcze króciutka notka z charakterystyką kolejnego gatunku karaka.
Tym razem Elliptorhina chopardi.
Jest to jeden z piękniejszych gatunków karaczanów pochodzących z Madagaskaru, pojawiających się w hodowlach. Gatunek niewielki, interesująco ubarwiony.
Potencjalnie nadaje się na owada karmowego, ale ze względu na kolorystykę nie widzi mi się jako karmówka :)
Rozwój nimf do imago trwa ok 3-4 miesięcy.
Dorosłe osobniki osiągają ok. 4-5 cm długości. Owady karmimy dojrzałymi owocami takimi jak jabłka, banany, kiwi dietę uzupełniając białkowymi dodatkami jak karma dla rybek w płatkach, karma dla psów.
E.chopardi to owady o nocnej aktywności. Temperatura odpowiednia do hodowli to ok. 28-30*C, z nieznacznymi nocnymi spadkami. Wielkość zbiornika hodowlanego dobieramy pod ilość osobników w nim mieszkających. Standardowe wymiary to ok 30x30x20cm (dł. x szer. x wys.) Nimfy ryją i zakopują się w podłożu, tak więc dno zbiornika powinno być wysypane ok 10cm warstwą substratu składającego się z mieszanki liści, próchna i torfu/włókna kokosowego. Zarówno nimfy jak i osobniki dorosłe doskonale wspinają się po pionowych powierzchniach.
Poniżej kilka fotek tego cudownego gatunku.
Czasami młodzi adepci owadzich (i nie tylko) hodowli, ale również osoby doświadczone, które jeszcze nigdy nie wysyłały przesyłek z żywymi zwierzętami pytają jak prawidło zabezpieczyć paczkę, aby zwierzęta dotarły całe i zdrowe zwłaszcza zimą.
Zacznijmy więc od zimowych przesyłek.
Podstawą w wysyłce owadów zimą jest ogrzewanie, które zapewni w miarę odpowiednią temperaturę wewnątrz paczki. Do tego celu służą ogrzewacze - heat pack'i. Ogrzewacz ten rozgrzewa się max do 50*C, dając ciepło przez ok 40godz. Przy izolacji styropianem, odpadami z ekranów za grzejnikowych (płaty cienkiego styropianu obleczone folią izolacyjną) czy zwykłą folią aluminiową, typu "sreberko" do kanapek, owady w paczce wytrzymają temp., która na zewnątrz wynosić będzie ok -5*C. Przy mocniejszych mrozach nie ryzykował bym jednak wysyłek i poczekał na ocieplenie. Oczywiście odpowiednio obłożony pojemnik z przymocowanym do niego heat pack'iem wkładamy w karton, a wszystkie luki wypełniamy gazetami, ścinkami papieru, resztkami styropianu, aby jak najlepiej wyizolować wnętrze przesyłki.
Oczywiście co hodowca to inny zwyczaj pakowania. Ja w skrócie podałem jak to wygląda u mnie.
Co do letnich przesyłek to sposobów wysyłki jeszcze więcej, gdyż nie wstrzymują nas niskie temperatury. Heat pack'i oczywiście są zbędne. Pojemników z owadami nie musimy niczym owijać, a wnętrze kartonowego pudła wypełniamy podobnie gazetami, ścinkami papieru czy styropianu w celu amortyzacji pojemnika ze zwierzakiem.
Otrzymuję wiele przesyłek z najodleglejszych stron świata, jak Filipiny, Malezja, Australia, są również przesyłki europejskie jak i polskie. I o dziwo na pakowanie przesyłek z innych kontynentów niż europejski narzekać nie mogę. Problemy zaczynają się przy wysyłkach krajowych. Wiele sprzedawców, tych mniej i bardziej doświadczonych, olewa pakowanie i wysyła zwierzęta w beznadziejny sposób. Ale nie o tym wpis ma być.
Zachwalmy zatem kilku hodowców z kraju i za granicy oraz ich sposób pakowania.
Parę fotek i słów o tym co akurat pod ręką miałem.
Paczka z Fabryki Owadów.
Zwierzaki pakowane są jak przystało perfekcyjnie. Każdy gatunek w osobnym, opisanym pojemniku. Paczka od wewnątrz wyizolowana wytłoczkami i gazetami, jako ze wysyłki odbywały się zimą zawsze obecny w środku jest wkład grzejący w postaci heat pack'a.
Polecam w ciemno wszystkim zakupy na ich aukcjach.
Prawdziwym profesjonalistą w wysyłaniu i pakowaniu jest według mnie Marek Nohejl z Czech, polecam go wszystkim miłośnikom stracholi, gdyż jego hodowla powala na kolana, zarówno rozmiarem, jak i ilością hodowanych gatunków.
Jak widać na fotkach powyżej, każdy gatunek czy to jaja czy owady wysyłany jest w osobnym, opisanym pojemniku. Wewnątrz pojemników przytwierdzone są probówki w których znajduje się gałązka rośliny pokarmowej ze stałym dostępem do wody. Świetny patent, który postaram się wykorzystać w swoich przesyłkach. Dzięki niemu rośliny są dłużej żywe, a owady nawet jeśli wędrują tydzień zza granicy docierają całe i zdrowe, bo wilgotność jest na odpowiednim poziomie, a i dostęp do świeżego pokarmu mają znacznie dłużej.
Oczywiście lista hodowców, którzy wiedzą jak wysłać owady jest o wiele wiele dłuższa, nie sposób ich tutaj wszystkich wymienić (nie wiem nawet czy by sobie to życzyli), a sposoby, które przedstawiłem to sztandarowe według mnie przykłady profesjonalnego podejścia do wysyłania zwierzaków, przykłady hodowców mających głównie na uwadze dobro zwierzaków i zadowolenie kupującego.
Żeby post nie był taki nudny jeszcze króciutka notka z charakterystyką kolejnego gatunku karaka.
Tym razem Elliptorhina chopardi.
Jest to jeden z piękniejszych gatunków karaczanów pochodzących z Madagaskaru, pojawiających się w hodowlach. Gatunek niewielki, interesująco ubarwiony.
Potencjalnie nadaje się na owada karmowego, ale ze względu na kolorystykę nie widzi mi się jako karmówka :)
Rozwój nimf do imago trwa ok 3-4 miesięcy.
Dorosłe osobniki osiągają ok. 4-5 cm długości. Owady karmimy dojrzałymi owocami takimi jak jabłka, banany, kiwi dietę uzupełniając białkowymi dodatkami jak karma dla rybek w płatkach, karma dla psów.
E.chopardi to owady o nocnej aktywności. Temperatura odpowiednia do hodowli to ok. 28-30*C, z nieznacznymi nocnymi spadkami. Wielkość zbiornika hodowlanego dobieramy pod ilość osobników w nim mieszkających. Standardowe wymiary to ok 30x30x20cm (dł. x szer. x wys.) Nimfy ryją i zakopują się w podłożu, tak więc dno zbiornika powinno być wysypane ok 10cm warstwą substratu składającego się z mieszanki liści, próchna i torfu/włókna kokosowego. Zarówno nimfy jak i osobniki dorosłe doskonale wspinają się po pionowych powierzchniach.
Poniżej kilka fotek tego cudownego gatunku.
| Elliptorhina chopardi - couple |
| Elliptorhina chopardi - couple |
| Elliptorhina chopardi - male |
| Elliptorhina chopardi - male |
| Elliptorhina chopardi - males |
Subskrybuj:
Posty (Atom)