Krótkie porady hodowlane, opisy i informacje o gatunkach, zawsze aktualna oferta nadwyżek hodowlanych.
wtorek, 12 maja 2020
Jak się uczyć - zasady. - ppt pobierz
Jak się uczyć - zasady. - ppt pobierz: Higiena uczenia się Siadając do nauki bądź wypoczęty, wyspany, nie głodny i nie przejedzony. Pamiętaj o świeżym powietrzu (wywietrz pomieszczenie, w którym będziesz się uczył). Pamiętaj o wygodnym krześle, biurku lub stole. Oświetlenie nie za jasne i nie za ciemne – najlepiej z lewej strony. Ważny jest Twój komfort psychiczny, im mocniej będziesz mógł skupić się na nauce, tym lepiej.
wtorek, 7 czerwca 2016
Puk, puk... Jest tu kto?
No właśnie. halo, halo!
Cisza na blogu kilka miesięcy, w hodowli też. Jeśli coś się dzieje, to jest święto. Ale tak już jest z amblypygami. To leniwe stworzenia.
W między czasie odbyły się XVI Dni Owada, drugie które organizowałem, czwarte w których uczestniczyłem jako student.
Cóż powiedzieć - najlepsza impreza popularno edukacyjna w Polsce ;)
Po drodze oczywiście jeszcze Festiwal Nauki, a w planach Noc Naukowców 2016.
Cisza na blogu kilka miesięcy, w hodowli też. Jeśli coś się dzieje, to jest święto. Ale tak już jest z amblypygami. To leniwe stworzenia.
W między czasie odbyły się XVI Dni Owada, drugie które organizowałem, czwarte w których uczestniczyłem jako student.
Cóż powiedzieć - najlepsza impreza popularno edukacyjna w Polsce ;)
Po drodze oczywiście jeszcze Festiwal Nauki, a w planach Noc Naukowców 2016.
![]() |
| XVI Ogólnopolskie Dni Owada |
poniedziałek, 21 września 2015
Noc Naukowców 2015
Już w tym tygodniu odbędzie się kolejna Małopolska Noc Naukowców.
W piątek 25 września wydział HiBZ Uniwersytetu Rolniczego otworzy swoje drzwi dla wszystkich ciekawskich świata. Tematem przewodnim tej edycji są kręgowce.
Czego można się spodziewać? Niestety sam nie wiem :D więc nie uchylę rąbka tajemnicy.
Moja hodowla w tym roku nie zagości na wystawie z dwóch prostych powodów: temat nieco eliminuje bezkręgowce, a i w hodowli niewiele zwierząt obecnie zostało.
Ja jednak jak zawsze będę obecny i będę starał się odpowiedzieć na wszystkie pytania zwiedzających. Zakład Zoologi Środowiskowej z ramienia którego zwykle prezentuje hodowlę wspierany będzie przez sklep terrarystyczny e-bazyliszek z niezawodnym Panem Jakubem. Tutaj mogę powiedzieć że pojawią się węże, jaszczurki i jeże.
Do zobaczenia na miejscu, zaczynamy około godziny 18-19.
Uczelnia dla zwiedzających w tym dniu będzie otwarta do 24.
W piątek 25 września wydział HiBZ Uniwersytetu Rolniczego otworzy swoje drzwi dla wszystkich ciekawskich świata. Tematem przewodnim tej edycji są kręgowce.
Czego można się spodziewać? Niestety sam nie wiem :D więc nie uchylę rąbka tajemnicy.
Moja hodowla w tym roku nie zagości na wystawie z dwóch prostych powodów: temat nieco eliminuje bezkręgowce, a i w hodowli niewiele zwierząt obecnie zostało.
Ja jednak jak zawsze będę obecny i będę starał się odpowiedzieć na wszystkie pytania zwiedzających. Zakład Zoologi Środowiskowej z ramienia którego zwykle prezentuje hodowlę wspierany będzie przez sklep terrarystyczny e-bazyliszek z niezawodnym Panem Jakubem. Tutaj mogę powiedzieć że pojawią się węże, jaszczurki i jeże.
Do zobaczenia na miejscu, zaczynamy około godziny 18-19.
Uczelnia dla zwiedzających w tym dniu będzie otwarta do 24.
![]() |
| Noc Naukowców 2015 |
wtorek, 2 czerwca 2015
XV Ogólnopolskie Dni Owada - podsumowanie inaczej oraz słów parę o Festiwalu Nauki
Festiwal Nauki za nami, podobnie jak Dni Owada.
Nie będę ukrywał, ale łezka kręci mi się w oku. Tych kilkanaście dni spędzonych na przygotowaniu imprezy, a szczególnie 3 dni samej wystawy to najwspanialsze dni w roku akademickim.
W tym roku Dni Owada przygotowywałem od podstaw (przez ostatnie lata robił to kolega Mateusz, który stety-niestety ukończył studia i opuścił miasto Kraków). Z początku coś co wydawało się drobnostką (wszak miałem styczność z organizacją już dwóch poprzednich edycji i kilku innych imprez) z czasem okazało się zadaniem ponad moje siły.
Ciągłe telefony, niezliczone wiadomości od osób uczestniczących i studentów, kłopoty z sekcją owadów krajowych, zebrania ze studentami (z których jedno musiałem pod nieobecność profesora prowadzić), reklama Dni Owada, konkurencyjna impreza w ten sam weekend, liczne chochliki, które wyskakiwały w trakcie organizacji dzień po dniu, początkowy brak ludzi do pomocy - oj to wszystko solidnie mnie dobiło. W środę tuż przed DO byłem pewny klapy całej imprezy. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Jak w każdy czwartek przed wystawą wydział ożył wieczorem. Najlepsza z możliwych grup studentów (najlepsza bo moja) nie zawiodła. Wszystko zostało idealnie przygotowane i nie odbiegało jakością od poprzednich edycji. Kolejne 3 dni miały wszystko osądzić i osądziły na duży + (a sobie wystawiam 4 z +, bo zawsze może być lepiej).
Tysiące wyciągniętych rąk, do głaskania węży, noszenia owadów, malowania tatuaży, jedzenia owadów. Tysiące uśmiechów i błysków w oczach ludzi, którzy pierwszy raz mają styczność z tak różnorodną gromada jaką są owady.
Kilkanaście tysięcy odwiedzających w ciągu 3dni, ponad 70m2 stolików dla wystawców, blisko 10litrów owadów do jedzenia - to nie mogło się nie udać.
Na pewno piszę chaotycznie, ale cały czas ciężko się pozbierać po minionym tygodniu.
W tej notatce muszę wspomnieć o grupie ludzi, która współtworzyła ze mną całą inicjatywę.
O wspaniałych dziewczynach z sekcji artystycznej i sekcji dla najmłodszych, które bardzo dzielnie zajęły się dzieciakami w trakcie zajęć artystycznych - macie do tego rękę (pokłony Aniu), o dziewczynach "prawie z ASP" (a tak naprawdę z Ogrodnictwa), które zostawały po godzinach wystawy, żeby nadal malować tatuaże (Ula i Magda, kłaniam się w pas). Wyrazy uznania dla grupki, która niespodziewanie pojawiła się w czwartek i bardzo pomogła przy wieszaniu dekoracji i urządzaniu zbiorników z owadami krajowymi, a potem działała w wielu sekcjach wystawy (szczególny order uznania dla Oli za przełamanie entomofobii - mówiłem, że owady nie gryzą; przynajmniej nie wszystkie :D ). Dla Aśki, Anki i Kamila którzy gotowali owady i poszaleli w tym roku z menu przydałaby się jakaś złota patelnia - mistrzostwo. Niech wydział Leśny, HiBZ i Ekonomiczny wybaczą, ale nie poznałem was wszystkich, w każdym razie dla was również brawa, bo pomogliście ogromnie, uratowaliście sekcje owadów krajowych, a mrówki były wielkim hitem w śród moich terrarystycznych znajomych. Panowie od pająków to klasa sama w sobie - mogę to oficjalnie napisać - na DO wystawiana była największa w Polsce hodowla ptaszników. Charllie, Gallad i spółka - chapeau bas.
Moja egzotyczna ekipa jak zawsze niezawodna - Tomasz, Adam i Paweł, obyście byli obecni przy następnej edycji, bo bez was będzie kiepsko.
Specjalne podziękowania dla wystawców bo robią oni niesamowite show w trakcie tych 3 dni. I oczywiście ukłon w stronę profesora Wiecha za ciągłe chęci do organizacji tego wydarzenia.
3 dni minęły nawet nie wiem kiedy - ludzie dopisali, atmosfera była wspaniała. Jak co roku kilka znajomych twarzy, nowe oferty współpracy odnośnie wystaw, zadowoleni klienci kupujący owady, nowe osoby wciągnięte w entomologiczno-terrarystyczny świat owadów i pajęczaków. To wszystko sprawia że pomimo początkowego zwątpienia, kilkuset przekleństwach cały czas mam siły i chęci do dalszego działania.
Oby ten zapał, który mam nigdy nie wygasł i obyście wy - wyżej wymienieni (i nie wymienieni, tych przepraszam) mieli również tyle chęci co ja i mogli poświęcić swój czas. Raz jeszcze wielkie dzięki dla wszystkich.
Miało być parę słów o Festiwalu, więc teraz bardziej w klimacie recenzji. Pierwszy raz brałem udział w tej imprezie, ale jak wszystkie inne oceniam bardzo pozytywnie. Każdy sposób, który pozwoli zwykłemu Kowalskiemu na kontakt z czymś co może znać tylko z TV lub z książki, a co w trakcie takiej imprezy może zobaczyć z bliska, posłuchać o tym od fachowców jest wielkim pozytywem. Z nauką trzeba czasem wyjść do ludzi, zainteresować nią społeczeństwo. Złamać bariery suchej lektury z podręczników. Takie przedsięwzięcia bardzo temu pomagają i pokazują że matematyka, fizyka czy biologia to nie tylko regułki i prawa, ale coś co można dotknąć, zobaczyć i przekonać się samemu jak działa.Pogoda co prawda nie dopisała, za to ludzie jak najbardziej.
Owady z mojej hodowli leciały na żywo na telebimie na środku krakowskiego rynku - ich sława rośnie, a moja nadal gdzieś z tyłu raczkuje :D
Koniec maja był bardzo intensywny, bardzo udany, zobaczymy co reszta roku przyniesie.
Ja wracam do swoich spraw, post pozostawiam ocenie wam czytelnikom, jeśli tutaj wpadacie (poprzednie podsumowanie cieszyło się nawet sporym zainteresowaniem) i do zobaczenia gdzieś w Polsce, na kolejnej wystawie lub prelekcji. Ahoj!
Nie będę ukrywał, ale łezka kręci mi się w oku. Tych kilkanaście dni spędzonych na przygotowaniu imprezy, a szczególnie 3 dni samej wystawy to najwspanialsze dni w roku akademickim.
W tym roku Dni Owada przygotowywałem od podstaw (przez ostatnie lata robił to kolega Mateusz, który stety-niestety ukończył studia i opuścił miasto Kraków). Z początku coś co wydawało się drobnostką (wszak miałem styczność z organizacją już dwóch poprzednich edycji i kilku innych imprez) z czasem okazało się zadaniem ponad moje siły.
Ciągłe telefony, niezliczone wiadomości od osób uczestniczących i studentów, kłopoty z sekcją owadów krajowych, zebrania ze studentami (z których jedno musiałem pod nieobecność profesora prowadzić), reklama Dni Owada, konkurencyjna impreza w ten sam weekend, liczne chochliki, które wyskakiwały w trakcie organizacji dzień po dniu, początkowy brak ludzi do pomocy - oj to wszystko solidnie mnie dobiło. W środę tuż przed DO byłem pewny klapy całej imprezy. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Jak w każdy czwartek przed wystawą wydział ożył wieczorem. Najlepsza z możliwych grup studentów (najlepsza bo moja) nie zawiodła. Wszystko zostało idealnie przygotowane i nie odbiegało jakością od poprzednich edycji. Kolejne 3 dni miały wszystko osądzić i osądziły na duży + (a sobie wystawiam 4 z +, bo zawsze może być lepiej).
Tysiące wyciągniętych rąk, do głaskania węży, noszenia owadów, malowania tatuaży, jedzenia owadów. Tysiące uśmiechów i błysków w oczach ludzi, którzy pierwszy raz mają styczność z tak różnorodną gromada jaką są owady.
Kilkanaście tysięcy odwiedzających w ciągu 3dni, ponad 70m2 stolików dla wystawców, blisko 10litrów owadów do jedzenia - to nie mogło się nie udać.
Na pewno piszę chaotycznie, ale cały czas ciężko się pozbierać po minionym tygodniu.
W tej notatce muszę wspomnieć o grupie ludzi, która współtworzyła ze mną całą inicjatywę.
O wspaniałych dziewczynach z sekcji artystycznej i sekcji dla najmłodszych, które bardzo dzielnie zajęły się dzieciakami w trakcie zajęć artystycznych - macie do tego rękę (pokłony Aniu), o dziewczynach "prawie z ASP" (a tak naprawdę z Ogrodnictwa), które zostawały po godzinach wystawy, żeby nadal malować tatuaże (Ula i Magda, kłaniam się w pas). Wyrazy uznania dla grupki, która niespodziewanie pojawiła się w czwartek i bardzo pomogła przy wieszaniu dekoracji i urządzaniu zbiorników z owadami krajowymi, a potem działała w wielu sekcjach wystawy (szczególny order uznania dla Oli za przełamanie entomofobii - mówiłem, że owady nie gryzą; przynajmniej nie wszystkie :D ). Dla Aśki, Anki i Kamila którzy gotowali owady i poszaleli w tym roku z menu przydałaby się jakaś złota patelnia - mistrzostwo. Niech wydział Leśny, HiBZ i Ekonomiczny wybaczą, ale nie poznałem was wszystkich, w każdym razie dla was również brawa, bo pomogliście ogromnie, uratowaliście sekcje owadów krajowych, a mrówki były wielkim hitem w śród moich terrarystycznych znajomych. Panowie od pająków to klasa sama w sobie - mogę to oficjalnie napisać - na DO wystawiana była największa w Polsce hodowla ptaszników. Charllie, Gallad i spółka - chapeau bas.
Moja egzotyczna ekipa jak zawsze niezawodna - Tomasz, Adam i Paweł, obyście byli obecni przy następnej edycji, bo bez was będzie kiepsko.
Specjalne podziękowania dla wystawców bo robią oni niesamowite show w trakcie tych 3 dni. I oczywiście ukłon w stronę profesora Wiecha za ciągłe chęci do organizacji tego wydarzenia.
3 dni minęły nawet nie wiem kiedy - ludzie dopisali, atmosfera była wspaniała. Jak co roku kilka znajomych twarzy, nowe oferty współpracy odnośnie wystaw, zadowoleni klienci kupujący owady, nowe osoby wciągnięte w entomologiczno-terrarystyczny świat owadów i pajęczaków. To wszystko sprawia że pomimo początkowego zwątpienia, kilkuset przekleństwach cały czas mam siły i chęci do dalszego działania.
Oby ten zapał, który mam nigdy nie wygasł i obyście wy - wyżej wymienieni (i nie wymienieni, tych przepraszam) mieli również tyle chęci co ja i mogli poświęcić swój czas. Raz jeszcze wielkie dzięki dla wszystkich.
Miało być parę słów o Festiwalu, więc teraz bardziej w klimacie recenzji. Pierwszy raz brałem udział w tej imprezie, ale jak wszystkie inne oceniam bardzo pozytywnie. Każdy sposób, który pozwoli zwykłemu Kowalskiemu na kontakt z czymś co może znać tylko z TV lub z książki, a co w trakcie takiej imprezy może zobaczyć z bliska, posłuchać o tym od fachowców jest wielkim pozytywem. Z nauką trzeba czasem wyjść do ludzi, zainteresować nią społeczeństwo. Złamać bariery suchej lektury z podręczników. Takie przedsięwzięcia bardzo temu pomagają i pokazują że matematyka, fizyka czy biologia to nie tylko regułki i prawa, ale coś co można dotknąć, zobaczyć i przekonać się samemu jak działa.Pogoda co prawda nie dopisała, za to ludzie jak najbardziej.
Owady z mojej hodowli leciały na żywo na telebimie na środku krakowskiego rynku - ich sława rośnie, a moja nadal gdzieś z tyłu raczkuje :D
Koniec maja był bardzo intensywny, bardzo udany, zobaczymy co reszta roku przyniesie.
Ja wracam do swoich spraw, post pozostawiam ocenie wam czytelnikom, jeśli tutaj wpadacie (poprzednie podsumowanie cieszyło się nawet sporym zainteresowaniem) i do zobaczenia gdzieś w Polsce, na kolejnej wystawie lub prelekcji. Ahoj!
poniedziałek, 18 maja 2015
Owady tu i owady tam
Już w najbliższy piątek 23 maja Festiwal Nauki z hasłem przewodnim - Oświeć się!
Na moim stoisku będzie można posłuchać o tym jak owady i pajęczaki postrzegają świat, czy do życia potrzebne jest im światło, jak orientują się w przestrzeni jeśli pozbawione są oczu, jak światło wpływa na przeobrażanie owadów.
Oczywiście nie zabraknie żywych robaczywych gości. Będą skorpiony, amblypygi, ptaszniki, straszyki, karaczany, spreparowane egzotyczne chrząszcze i motyle.
Tego wszystkiego szukajcie pod jednym z namiotów Uniwersytetu Rolniczego.
Festiwal Nauki jak już kiedyś wspomniałem będzie stanowił preludium dla XV Ogólnopolskich Dni Owada, które wystartują równo tydzień po Festiwalu.
W dniach 29-31 maja, jak co roku na Wydziale Biotechnologii i Ogrodnictwa UR będzie można zobaczyć jedną z większych krajowych ekspozycji owadów egzotycznych i chyba największą w Polsce ekspozycję pajęczaków. Atrakcji nie zabraknie, wystarczy wspomnieć o owadziej kuchni, która ściąga rzesze spragnionych nowych kulinarnych wyzwań. Szarańcza w cieście z sosem wasabi? Karaczany z czosnkiem i ostrą papryką? Pesto z drewnojadami? Mączniki z orzechami i jogurtem miętowym? Czemu nie! To dania równie smaczne i pożywne co kurczak czy wołowina.
Jak zawsze kiermasz owadów, na moim stoisku będzie można nabyć patyczaki, straszyki, modliszki różnych gatunków, a także ptaszniki i rośliny owadożerne.
Zapraszam wszystkich zainteresowanych. To aż 3 dni wielkiego entomologicznego święta.
Na moim stoisku będzie można posłuchać o tym jak owady i pajęczaki postrzegają świat, czy do życia potrzebne jest im światło, jak orientują się w przestrzeni jeśli pozbawione są oczu, jak światło wpływa na przeobrażanie owadów.
Oczywiście nie zabraknie żywych robaczywych gości. Będą skorpiony, amblypygi, ptaszniki, straszyki, karaczany, spreparowane egzotyczne chrząszcze i motyle.
Tego wszystkiego szukajcie pod jednym z namiotów Uniwersytetu Rolniczego.
Festiwal Nauki jak już kiedyś wspomniałem będzie stanowił preludium dla XV Ogólnopolskich Dni Owada, które wystartują równo tydzień po Festiwalu.
W dniach 29-31 maja, jak co roku na Wydziale Biotechnologii i Ogrodnictwa UR będzie można zobaczyć jedną z większych krajowych ekspozycji owadów egzotycznych i chyba największą w Polsce ekspozycję pajęczaków. Atrakcji nie zabraknie, wystarczy wspomnieć o owadziej kuchni, która ściąga rzesze spragnionych nowych kulinarnych wyzwań. Szarańcza w cieście z sosem wasabi? Karaczany z czosnkiem i ostrą papryką? Pesto z drewnojadami? Mączniki z orzechami i jogurtem miętowym? Czemu nie! To dania równie smaczne i pożywne co kurczak czy wołowina.
Jak zawsze kiermasz owadów, na moim stoisku będzie można nabyć patyczaki, straszyki, modliszki różnych gatunków, a także ptaszniki i rośliny owadożerne.
Zapraszam wszystkich zainteresowanych. To aż 3 dni wielkiego entomologicznego święta.
![]() |
| Festiwal Nauki 2015 |
środa, 13 maja 2015
Mnóstwo pracy
środa, 29 kwietnia 2015
New arrivals
W końcu po długich bojach z odbiorem, który kilka razy nie wypalił udało odebrać się paczką z amblypygami z Marbach.
A co w środku?
W środku 2 nowe gatunki w hodowli i 2 uzupełnienia wśród obecnych już gatunków.
Z nowości taki rarytas jak Charinus acosta - niewielki partenogenetyczny gatunek! Na pewno pierwszy w Polsce, a w Europie tylko kilka hodowców go posiada.
Kolejna nowość to Euphrynichus bacillifer - 4 podrośnięte już sztuki, po wstępnych oględzinach to 2 pary.
Z uzupełnień 3 sztuki do stada dla samotnego Phrynus barbadensis - dostać ten gatunek gdziekolwiek graniczy z cudem, oraz 3 sztuki świeżej krwi do Paraphrynus cubensis.
Amblypygowa hodowla rośnie w siłę i bardzo mnie to cieszy. W połowie maja dotrze kolejna dorosła para Damon variegatus i możliwe że pokuszę się o grupę dorosłych Damon diadema.
Z innych wieści.
Oficjalne hasło tegorocznych Dni Owada to - Owady wokół nas.
Całkiem to hasło mi się podoba, proste, z sensem i łatwo zbudować pod niego ekspozycje.
Godzina już późna więc to wszystko, co miałem do odnotowania.
P.S. Wielkie podziękowania dla Michaela Seiter'a za nowości w hodowli.
A co w środku?
W środku 2 nowe gatunki w hodowli i 2 uzupełnienia wśród obecnych już gatunków.
Z nowości taki rarytas jak Charinus acosta - niewielki partenogenetyczny gatunek! Na pewno pierwszy w Polsce, a w Europie tylko kilka hodowców go posiada.
Kolejna nowość to Euphrynichus bacillifer - 4 podrośnięte już sztuki, po wstępnych oględzinach to 2 pary.
Z uzupełnień 3 sztuki do stada dla samotnego Phrynus barbadensis - dostać ten gatunek gdziekolwiek graniczy z cudem, oraz 3 sztuki świeżej krwi do Paraphrynus cubensis.
Amblypygowa hodowla rośnie w siłę i bardzo mnie to cieszy. W połowie maja dotrze kolejna dorosła para Damon variegatus i możliwe że pokuszę się o grupę dorosłych Damon diadema.
Z innych wieści.
Oficjalne hasło tegorocznych Dni Owada to - Owady wokół nas.
Całkiem to hasło mi się podoba, proste, z sensem i łatwo zbudować pod niego ekspozycje.
Godzina już późna więc to wszystko, co miałem do odnotowania.
P.S. Wielkie podziękowania dla Michaela Seiter'a za nowości w hodowli.
piątek, 24 kwietnia 2015
Festiwal Nauki 2015
Już za równo miesiąc w Krakowie odbędzie się Festiwal Nauki.
Jego tematem przewodnim jest światło. Tak więc na moim stoisku na rynku głównym zobaczyć będzie można preparowane motyle i chrząszcze, posłuchać o wpływie światła na ich cykle rozwojowe, zobaczyć "ślepe" pajęczaki i to jak orientują się w kompletnej cenności, będą skorpiony świecące pod wpływem światła UV i jak zwykle jakieś karaczany i straszyki.
Festiwal Nauki będzie również wstępem, do XV Ogólnopolskich Dni Owada. W trakcie trwania festiwalu zaprezentowany zostanie program tegorocznej imprezy.
Zapraszam wszystkich chętnych do rozmowy i oglądania bezkręgowców na rynku, oby tylko pogoda dopisała.
Niebawem mały update co w hodowli słychać oraz więcej szczegółów związanych z Dniami Owada.
Póki co ręce pełne roboty związanej z licencjatem i przygotowaniami do wystaw.
Jego tematem przewodnim jest światło. Tak więc na moim stoisku na rynku głównym zobaczyć będzie można preparowane motyle i chrząszcze, posłuchać o wpływie światła na ich cykle rozwojowe, zobaczyć "ślepe" pajęczaki i to jak orientują się w kompletnej cenności, będą skorpiony świecące pod wpływem światła UV i jak zwykle jakieś karaczany i straszyki.
Festiwal Nauki będzie również wstępem, do XV Ogólnopolskich Dni Owada. W trakcie trwania festiwalu zaprezentowany zostanie program tegorocznej imprezy.
Zapraszam wszystkich chętnych do rozmowy i oglądania bezkręgowców na rynku, oby tylko pogoda dopisała.
Niebawem mały update co w hodowli słychać oraz więcej szczegółów związanych z Dniami Owada.
Póki co ręce pełne roboty związanej z licencjatem i przygotowaniami do wystaw.
niedziela, 29 marca 2015
To już kwiecień!
Idzie już piąty miesiąc ciszy na blogu. Pora więc coś napisać. Nie dużo bo po co się rozpisywać :D
W każdym razie ruszyły przygotowania na najwspanialszą polską imprezę o tematyce entomologicznej, czyli XV Ogólnopolskie Dni Owada na UR w Krakowie. Gęba się cieszy bo czas przygotowań imprezy to czas niezwykły. Masa pozytywnie zakręconych ludzi, ręce pełne roboty, a taką pracę lubię bardzo. No i masa owadów, zobaczymy co w tym roku trafi do nas zza granicy. Ja ze swojej strony zapewnię rzecz jasna straszyki (już ruszyło przygotowanie hodowli, bo owadów niestety brak na stanie), karaczany (tutaj będzie comeback bo założę kilka fajnych "biotopowych" terrariów z nimi), pojawią się jak co roku amblypygi, wpadnie może jakiś skorpion, będą chrząszcze i ich larwy, a gościem specjalnym będą muchołówki i rosiczki, już z resztą przygotowane na wystawę. Wszystko oczywiście będzie można oglądnąć, fotografować i kupić.
A tydzień wcześniej, nie jako preludium przed Dniami Owada pojawię się na Festiwalu Nauki. 22 maja, rynek główny w Krakowie, zapraszam serdecznie na krótkie prezentacje na temat wpływu światła na owady (i nie tylko, bo będą też pajęczaki, a jak!).
Więc wiosno nadchodź czym prędzej i nieś ze sobą zapał bo pracy i projektów cała góra.
A do wglądu wrzucam fotki terra ze skorpami.
W każdym razie ruszyły przygotowania na najwspanialszą polską imprezę o tematyce entomologicznej, czyli XV Ogólnopolskie Dni Owada na UR w Krakowie. Gęba się cieszy bo czas przygotowań imprezy to czas niezwykły. Masa pozytywnie zakręconych ludzi, ręce pełne roboty, a taką pracę lubię bardzo. No i masa owadów, zobaczymy co w tym roku trafi do nas zza granicy. Ja ze swojej strony zapewnię rzecz jasna straszyki (już ruszyło przygotowanie hodowli, bo owadów niestety brak na stanie), karaczany (tutaj będzie comeback bo założę kilka fajnych "biotopowych" terrariów z nimi), pojawią się jak co roku amblypygi, wpadnie może jakiś skorpion, będą chrząszcze i ich larwy, a gościem specjalnym będą muchołówki i rosiczki, już z resztą przygotowane na wystawę. Wszystko oczywiście będzie można oglądnąć, fotografować i kupić.
A tydzień wcześniej, nie jako preludium przed Dniami Owada pojawię się na Festiwalu Nauki. 22 maja, rynek główny w Krakowie, zapraszam serdecznie na krótkie prezentacje na temat wpływu światła na owady (i nie tylko, bo będą też pajęczaki, a jak!).
Więc wiosno nadchodź czym prędzej i nieś ze sobą zapał bo pracy i projektów cała góra.
A do wglądu wrzucam fotki terra ze skorpami.
| Heterometrus petersii Laos - female |
| Heterometrus petersii Laos - female |
| Parabuthus liosoma - female |
| Parabuthus liosoma - female |
niedziela, 28 grudnia 2014
Kolejny koniec i kolejny początek.
Ja to chyba bardzo lubię podsumowywać, tygodnie, miesiące i lata.
Aż chciało by się podsumować rok, skoro ostatnie 3 dni pozostały do jego końca, ale nie bardzo mi się chce :D
Taki to plus bloga, że mogę na nim pisać wszystko, w dowolnie wybranej prze zemnie formie i o dowolnej treści.
No ale do rzeczy. Rok się kończy, sporo się w nim wydarzyło, jak zawsze były wzloty i upadki, ale to już za mną. Teraz czas skupić się na najbliższych miesiącach. W drodze kilka pajęczaków, nie ptaszników. Trwają poszukiwania nowych gatunków amblypyg - aktualnie Paraphrynus batessi.
Pochwalę się, że z giełdy w Hamm przyjechały do mnie młode Paraphyrnus cubensis, endemit Kuby. Jestem jedyną osobą w Polsce posiadającą ten gatunek - potwierdzone info ;)
Udało się rozmnożyć kolejny gatunek - Damon variegatus. Liczba młodych w miocie zatrważająca - 36sztuk, gdzie to wszystko pomieściła samica - nie wiem.
Owady jak zapowiadałem zupełnie zlikwidowano z hodowli, przynajmniej na jakiś czas. Ostatnia paczka ze straszykami czeka na wysłanie do Hiszpanii. Wysyłki krajowe zamknąłem 12 grudnia, rozdając tego dnia ostatnie jaja owadów. Przy okazji jak co roku odbyła się akcja rozdawania owadów, tym razem warunkiem był odbiór osobisty i jak zawsze kilka słów o doświadczeniu. Bez zaskoczenia - większość zgłaszających się to zbieracze, na palcach 1 ręki policzyłem osoby, którym oddałbym owady. No ale końcem końców wybrałem "szczęśliwców".
Ptaszniki też z hodowli zniknęły, głównie z powodu, że w większości były samcami, nawet moja ukochana Kochiana brunnipes, okazała się samcem.
Z inszości gwardię wzbogaciła Solfuga (Galeodes spec. Egipt). Przecudowne stworzenie, czy będzie tylko formą pupilka, czy uda się to rozmnożyć? Zobaczymy, ja lubię duże wyzwania.
Zima trzyma, ja odbijam jak zwykle o tej porze w entomologię, preparuję motyle, ogarniam gabloty. Szkic biotopowego regału już powstał, kolejne terraria na wymiar się kleją. Te, które już dotarły czas wystroić, te, które stoją już od czerwca wytworzyły swój własny mikroklimat z mnożącymi się karaczanami zielonymi i prosionkami.
Udało się połączyć z sukcesem (kopulacją) dwie pary regiusów. Ehhh.... dużo tego się wydarzyło.
A na przyszło rok chce się jeszcze więcej. Oby tylko sił, czasu i funduszy starczyło.
Blog na jakiś czas zostaje zamknięty. Nie wiem kiedy ponownie się odezwę, dlatego też na na zakończenie kilka fotek, które akurat mam pod ręką.
Do zobaczenia wirtualny świecie w przyszłości ;)
P.S Czyli jednak zrobiłem podsumowanie?
Aż chciało by się podsumować rok, skoro ostatnie 3 dni pozostały do jego końca, ale nie bardzo mi się chce :D
Taki to plus bloga, że mogę na nim pisać wszystko, w dowolnie wybranej prze zemnie formie i o dowolnej treści.
No ale do rzeczy. Rok się kończy, sporo się w nim wydarzyło, jak zawsze były wzloty i upadki, ale to już za mną. Teraz czas skupić się na najbliższych miesiącach. W drodze kilka pajęczaków, nie ptaszników. Trwają poszukiwania nowych gatunków amblypyg - aktualnie Paraphrynus batessi.
Pochwalę się, że z giełdy w Hamm przyjechały do mnie młode Paraphyrnus cubensis, endemit Kuby. Jestem jedyną osobą w Polsce posiadającą ten gatunek - potwierdzone info ;)
Udało się rozmnożyć kolejny gatunek - Damon variegatus. Liczba młodych w miocie zatrważająca - 36sztuk, gdzie to wszystko pomieściła samica - nie wiem.
Owady jak zapowiadałem zupełnie zlikwidowano z hodowli, przynajmniej na jakiś czas. Ostatnia paczka ze straszykami czeka na wysłanie do Hiszpanii. Wysyłki krajowe zamknąłem 12 grudnia, rozdając tego dnia ostatnie jaja owadów. Przy okazji jak co roku odbyła się akcja rozdawania owadów, tym razem warunkiem był odbiór osobisty i jak zawsze kilka słów o doświadczeniu. Bez zaskoczenia - większość zgłaszających się to zbieracze, na palcach 1 ręki policzyłem osoby, którym oddałbym owady. No ale końcem końców wybrałem "szczęśliwców".
Ptaszniki też z hodowli zniknęły, głównie z powodu, że w większości były samcami, nawet moja ukochana Kochiana brunnipes, okazała się samcem.
Z inszości gwardię wzbogaciła Solfuga (Galeodes spec. Egipt). Przecudowne stworzenie, czy będzie tylko formą pupilka, czy uda się to rozmnożyć? Zobaczymy, ja lubię duże wyzwania.
Zima trzyma, ja odbijam jak zwykle o tej porze w entomologię, preparuję motyle, ogarniam gabloty. Szkic biotopowego regału już powstał, kolejne terraria na wymiar się kleją. Te, które już dotarły czas wystroić, te, które stoją już od czerwca wytworzyły swój własny mikroklimat z mnożącymi się karaczanami zielonymi i prosionkami.
Udało się połączyć z sukcesem (kopulacją) dwie pary regiusów. Ehhh.... dużo tego się wydarzyło.
A na przyszło rok chce się jeszcze więcej. Oby tylko sił, czasu i funduszy starczyło.
Blog na jakiś czas zostaje zamknięty. Nie wiem kiedy ponownie się odezwę, dlatego też na na zakończenie kilka fotek, które akurat mam pod ręką.
Do zobaczenia wirtualny świecie w przyszłości ;)
| Python regius - Bumblebee female |
| Python regius -Lemon Blast male |
| Python regius -Pinstripe female |
| Python regius -pair (Spider male, Lesser female) |
| Python regius - Classic female (Araza?) |
| Python regius -Pastel female |
P.S Czyli jednak zrobiłem podsumowanie?
wtorek, 14 października 2014
Lista hodowlana
Po części z nudów, po części żeby sobie przypomnieć (bo w starym profilu na TCP listy hodowanych gatunków już nie ma), a po części też żeby się pochwalić postanowiłem wyskrobać listę gatunków jakie do tej pory hodowałem, z podziałem na rozmnożone i nie rozmnożone (z różnych powodów).
A więc lista przedstawia się tak:
Gatunki, które udało się rozmnożyć w hodowli (od 2003 roku do chwili obecnej):
Gatunki, których nie udało się rozmnożyć w hodowli:
No cóż, troszkę tego jest, a daję sobie rękę uciąć, że i tak pominąłem z 5-6 gatunków. W niedalekiej przyszłości zawita pare gatunków w jajach do hodowli, bo akurat nadażyła się okazja.
P.S. Lista tyczy się tylko Phasmodea, listy karaczanów czy prostoskrzydłych pewnie kiedyś też się pojawią.
A więc lista przedstawia się tak:
Gatunki, które udało się rozmnożyć w hodowli (od 2003 roku do chwili obecnej):
- PSG 1 - Carausius morosus
- PSG 4 - Sipyloidea sipylus
- PSG 5 - Medauroidea extradenta
- PSG 9 - Extatosoma tiaratum tiaratum
- PSG 13 - Acrophylla wuelfingi
- PSG 15 - Anchiale briareus
- PSG 18 - Heteropteryx dilatata
- PSG 19 - Lonchodes brevipes
- PSG 23 - Eurycantha calcarata
- PSG 31 - Creoxylus spinosus
- PSG 32 - Ocnophiloidea regularis
- PSG 38 - Dares valdispinus
- PSG 44 - Eurycantha calcarata var.
- PSG 55 - Ramulus nematodes "BLUE"
- PSG 58 - Tirachoidea cantori
- PSG 69 - Dares verrucosus
- PSG 73 - Phenacephorus cornucervi
- PSG 82 - Rhapiderus spinigerus
- PSG 84 - Oreophoetes peruana
- PSG 85 - Pseudophasma rufipes
- PSG 99 - Epidares nolimatangere "RED"
- PSG 99 - Epidares nolmatangere "GREEN"
- PSG 100 - Lonchodes amaurops
- PSG 101 - Lamponius guerini
- PSG 110 - Hoploclonia gecko
- PSG 111 - Eurycantha coriacea
- PSG 116 - Pseudophasma bispinosum "Tena"
- PSG 118 - Aretaon asperrimus
- PSG 122 - Anisomorpha paromalus
- PSG 126 - Haaniella dehaanii
- PSG 145 - Paramenexenus laetus
- PSG 160 - Trachythorax aculicollis
- PSG 163 - Sipyloidea larryi
- PSG 164 - Parapachymorpha spiniger
- PSG 173 - Neohirasea maerens
- PSG 174 - Lopaphus caesius
- PSG 175 - Diesbachia tamyris
- PSG 182 - Oxyartes lamellatus "WHITE"
- PSG 182 - Oxyartes lamellatus "DARK"
- PSG 185 - Neohirasea sp. Thailand
- PSG 189 - Pseudophasma acanthonotum
- PSG 192 - Orestes mohoutii
- PSG 195 - Sungaya inexpectata "LOWLAND"
- PSG 195 - Sungaya inexpectata "HIGHLAND"
- PSG 211 - Cuniculina sp. Bangladesh 12
- PSG 215 - Phaenopharos khaoyaiensis
- PSG 225 - Clonoria conformans
- PSG 229 - Ramulus sp. Khao Yai
- PSG 230 - Lonchodiodes samarensis
- PSG 242 - Neohirasea honkongiensis
- PSG 248 - Pylaemenes guangxiensis
- PSG 255 - Trachyaretaon carmelae
- PSG 256 - Orxines semperi
- PSG 260 - Diapherodes gigantea
- PSG 264 - Pseudophasma velutinum
- PSG 267 - Asceles glaber
- PSG 270 - Peruphasma schultei "RED WINGS"
- PSG 270 - Peruphasma schultei "PINK WINGS"
- PSG 272 - Spinohirasea bengalensis
- PSG 275 - Lobolibethra panguana
- PSG 276 - Sipylidea meneptolemus
- PSG 278 - Phyllium philippinicu
- PSG 281 - Pterinoxzlus crassus
- PSG 282 - Lonchodes philippinicus
- PSG 283 - Diapherodes venustula
- PSG 284 - Pharnacia ponderosa
- PSG 285 - Hemiplasta falcata
- PSG 290 - Necroscia annulipes
- PSG 295 - Acanthomenexenus polyacanthus
- PSG 297 - Hypocyrtus scythurs
- PSG 299 - Pseudophasma subapterum
- PSG 301 - Brasidas foveolatus
- PSG 303 - Orxines xiaphias
- PSG 307 - Hypocyrtus ornatissimus
- PSG 308 - Onchestus rentzi
- PSG 310- Periphetes forcipatus
- PSG 312 - Phenacephorus latifemur
- PSG 314 - Tisamenus serratorius
- PSG 329 - Aretaon sp. Palawan
- PSG 331 - Dares philippinensis
- PSG 332 - Dares sp. Crocke Range
- PSG 335 - Lonchodiodes sp. Negros
- PSG 336 - Lopaphus sp. Cuc Puhong
- PSG 338 - Mearnsisana bullosa
- PSG 343 - Myronides sp. Peleng
- PSG 347 - Phyllium jacobsoni
- Brasidas sp. Nabunturan
- Haaniella sp. Sibayak
- Medaurinis sp. Cuc Puhong
- Necrosciinae sp. Da Krong
- Neohirasea sp. Cuc Puhong
- Ramulus sp. Togian Island
- Trachyaretaon sp. North Luzon
Gatunki, których nie udało się rozmnożyć w hodowli:
- PSG 3 - Bacillus rossius
- PSG 14 - Eurycnema goliath
- PSG 25 - Phobaeticus serratipes
- PSG 30 - Pharnacia cantori
- PSG 52 - Alienobostra brocki
- PSG 66 - Carausius sanguineoligatus
- PSG 70 - Haaniella scabra
- PSG 72 - Phyllium giganteum
- PSG 89 - Sosibia parvipennis
- PSG 112 - Haaniella erringtoniae
- PSG 152 - Phanocloidea nodulosa
- PSG 169 - Mnesilochus mindanaense
- PSG 177 - Haaniella saussurei
- PSG 181 - Hermagoras cultratolobatus
- PSG 188 - Oxyartes spinipennis
- PSG 190 - Phasma reinwardtii
- PSG 203 - Tirachoidea biceps
- PSG 205 - Phaenopharos struthioneus
- PSG 214 - Daipherodes jamaicensis
- PSG 234 - Xylica oedematosa
- PSG 237 - Pseudosermyle phalangiphora
- PSG 259 - Pseudophasma unicolor
- PSG 279 - Necrosciinae sp. Badiuin's Thai
- PSG 315 - Entoria nuda
- PSG 325 - Hermarchus laytensis
- PSG 327 - Achrioptera fallax
- PSG 328 - Andropromachus scutatus "Tam Dao"
- PSG 357 - Periphetes graniferum
- PSG 370 - Melophasma antillarum
- Asceles sp. Thailand
- Orthomeria pandora
- Paraphanocles keratosqueleton "Trinidad"
- Phanocles sp. Oaxala
- Phraortes bicolor
- Phyllium celebicum
- Phyllium eriocoriai
No cóż, troszkę tego jest, a daję sobie rękę uciąć, że i tak pominąłem z 5-6 gatunków. W niedalekiej przyszłości zawita pare gatunków w jajach do hodowli, bo akurat nadażyła się okazja.
P.S. Lista tyczy się tylko Phasmodea, listy karaczanów czy prostoskrzydłych pewnie kiedyś też się pojawią.
niedziela, 28 września 2014
Małopolska Noc Naukowców 2014 - podsumowanie
Zawsze jest jakieś podsumowanie, więc i tym razem być powinno.
Kiedyś napisałem tutaj, że widzę ogromną potrzebę tego typu przedsięwzięć (czy to Dni Owada, Noc Naukowców, dni otwarte na uczelniach etc.) bo z narodem coraz gorzej. Zdanie to niestety muszę podtrzymać, a wręcz prosić o więcej takich naukowych inicjatyw, które będą darmowe dla odwiedzających, bo jeśli 90% zwiedzających ze zdziwieniem patrzy na jeża i pyta "Co to?" znaczy że dzieje się coś tragicznego. Wtórny analfabetyzm, czy nauka w szkołach już tak nisko upadła? Fakt, jeż był pigmejski biało-brzuchy, ale toż to jedynie mniejsze o połowę od naszego rodzimego gatunku, a każdy jeż z wyglądu taki sam, kolczasta, prychająca, fukająca kulka.
Trochę szkoda, bo zamiast porozmawiać ze zwiedzającymi o sprawach ciekawych jak upodabnianie się owadów do otoczenia, o ich technikach obrony, ewolucjonizmie, trzeba było tłumaczyć tak błahe sprawy jak to, ze odrastające odnóża nie są rogami, pomimo tego że patyczak nazywa się rogaty, to że każdy, ale to każdy owad ma 6 odnóży, a nie 4. Jak zwykle pojawiły się pytania typu "Którą stroną je ten robal?". Ehhh... no cóż, wiem, nie każdy musi być specjalistą we wszystkim, ale może wypadało by wiedzieć chociaż tak podstawowe rzeczy jak wspomniany wygląd jeża, czy "przód i tył" owada, wszak to jest świat, który nas otacza, a nie science-fiction.
Na wystawę przeznaczyłem 6 gatunków Phasmodea, w śród których były liśćce, straszyki i patyczaki - czyli całość umownych taksonów, jeden gatunek pajęczaka - Damon cf. diadem, tak by pokazać różnice między pajęczakami, a owadami. W pokazie brały udział również przygotowane prze zemnie gabloty entomologiczne z krajowymi motylami, oraz egzotycznymi chrząszczami. Niestety reakcji zwiedzających na ich temat nie znam, bo tą część sali obsługiwały inne osoby.
Udział w Nocy brał oczywiście Bazyliszek ze swoimi Stefanami, z Uniwersytetu Rolniczego zaprezentował się wydział rybołówstwa z akwariami z rybami krajowymi i egzotycznymi, katedra fizjologii, gdzie zwiedzający mogli m.in. samodzielnie zbadać grupy krwi, zwierzaki futerkowe zaprezentowały gryzonie hodowlane, a ja wspomagałem katedrę zoologii.
Ludzi nieco mniej niż w zeszłym roku, ale może to przez pogodę, która nie bardzo dopisywała, zimno i straszna mgła, ale przynajmniej powrót do domu samochodem o 1 w nocy przez Kraków to czysta przyjemność, zero korków :)
Jak zawsze ukłony głębokie i podziękowania dla ekipy, która pomagała, organizowała i pilnowała całości. Całość na zasłużoną 5.
Co następnym razem? Może kolejne Dni Otwarte UR?
Aktualnie tworzę kolejne opisy dla terrarium.pl, uzupełniając bazę gatunków.
Dla przykładu jeden z opisów - Pseudophasma acanthonotum. Opisów póki co nie wiele, dodaję 4, max 6 opisów w ciągu dnia, a praca idzie dość mozolnie. Opisy dodawane w kolejności od Z do A, więc nie dziwić się że pierwsze 2 strony świecą pustkami ;)
Na dzisiaj wsio.
Kiedyś napisałem tutaj, że widzę ogromną potrzebę tego typu przedsięwzięć (czy to Dni Owada, Noc Naukowców, dni otwarte na uczelniach etc.) bo z narodem coraz gorzej. Zdanie to niestety muszę podtrzymać, a wręcz prosić o więcej takich naukowych inicjatyw, które będą darmowe dla odwiedzających, bo jeśli 90% zwiedzających ze zdziwieniem patrzy na jeża i pyta "Co to?" znaczy że dzieje się coś tragicznego. Wtórny analfabetyzm, czy nauka w szkołach już tak nisko upadła? Fakt, jeż był pigmejski biało-brzuchy, ale toż to jedynie mniejsze o połowę od naszego rodzimego gatunku, a każdy jeż z wyglądu taki sam, kolczasta, prychająca, fukająca kulka.
Trochę szkoda, bo zamiast porozmawiać ze zwiedzającymi o sprawach ciekawych jak upodabnianie się owadów do otoczenia, o ich technikach obrony, ewolucjonizmie, trzeba było tłumaczyć tak błahe sprawy jak to, ze odrastające odnóża nie są rogami, pomimo tego że patyczak nazywa się rogaty, to że każdy, ale to każdy owad ma 6 odnóży, a nie 4. Jak zwykle pojawiły się pytania typu "Którą stroną je ten robal?". Ehhh... no cóż, wiem, nie każdy musi być specjalistą we wszystkim, ale może wypadało by wiedzieć chociaż tak podstawowe rzeczy jak wspomniany wygląd jeża, czy "przód i tył" owada, wszak to jest świat, który nas otacza, a nie science-fiction.
Na wystawę przeznaczyłem 6 gatunków Phasmodea, w śród których były liśćce, straszyki i patyczaki - czyli całość umownych taksonów, jeden gatunek pajęczaka - Damon cf. diadem, tak by pokazać różnice między pajęczakami, a owadami. W pokazie brały udział również przygotowane prze zemnie gabloty entomologiczne z krajowymi motylami, oraz egzotycznymi chrząszczami. Niestety reakcji zwiedzających na ich temat nie znam, bo tą część sali obsługiwały inne osoby.
Udział w Nocy brał oczywiście Bazyliszek ze swoimi Stefanami, z Uniwersytetu Rolniczego zaprezentował się wydział rybołówstwa z akwariami z rybami krajowymi i egzotycznymi, katedra fizjologii, gdzie zwiedzający mogli m.in. samodzielnie zbadać grupy krwi, zwierzaki futerkowe zaprezentowały gryzonie hodowlane, a ja wspomagałem katedrę zoologii.
Ludzi nieco mniej niż w zeszłym roku, ale może to przez pogodę, która nie bardzo dopisywała, zimno i straszna mgła, ale przynajmniej powrót do domu samochodem o 1 w nocy przez Kraków to czysta przyjemność, zero korków :)
Jak zawsze ukłony głębokie i podziękowania dla ekipy, która pomagała, organizowała i pilnowała całości. Całość na zasłużoną 5.
Co następnym razem? Może kolejne Dni Otwarte UR?
Aktualnie tworzę kolejne opisy dla terrarium.pl, uzupełniając bazę gatunków.
Dla przykładu jeden z opisów - Pseudophasma acanthonotum. Opisów póki co nie wiele, dodaję 4, max 6 opisów w ciągu dnia, a praca idzie dość mozolnie. Opisy dodawane w kolejności od Z do A, więc nie dziwić się że pierwsze 2 strony świecą pustkami ;)
Na dzisiaj wsio.
piątek, 26 września 2014
Małopolska Noc Naukowców 2014
Miały być szczegóły, ale u mnie jak zawsze brak czasu, więc notka dopiero dzisiaj, czyli w dniu wydarzenia.
Zaczynamy od godziny 18, koniec około 24 (jak noc to noc ;) ), wydział HiBZ Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, al. Adama Mickiewicza 24/28, sala prawdopodobnie 030.
Temat: Czy wszystkie owady są piękne?
Moja odpowiedź, parafrazując pewnego pana: Gdy pytają mnie, czy wszystkie owady są piękne, odpowiadam TAK! Z resztą zobaczycie na miejscu.
Salut!
Zaczynamy od godziny 18, koniec około 24 (jak noc to noc ;) ), wydział HiBZ Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, al. Adama Mickiewicza 24/28, sala prawdopodobnie 030.
Temat: Czy wszystkie owady są piękne?
Moja odpowiedź, parafrazując pewnego pana: Gdy pytają mnie, czy wszystkie owady są piękne, odpowiadam TAK! Z resztą zobaczycie na miejscu.
Salut!
wtorek, 9 września 2014
Noc Naukowców 2014
No i potwierdzone info - Noc Naukowców 2014 również z moim udziałem.
Jak w zeszłym roku widzimy w budynku Jubileuszowym UR, wydział Hodowli i Biologii Zwierząt. Dokładny plan i start imprezy podam niebawem.
Jak w zeszłym roku widzimy w budynku Jubileuszowym UR, wydział Hodowli i Biologii Zwierząt. Dokładny plan i start imprezy podam niebawem.
niedziela, 7 września 2014
Alternatywne pokarmy w diecie straszyków.
Ostatnio zastanawiałem się o czym napisać na blogu, a tutaj taki temat cały czas czekał na rozwinięcie.
W notatce Idzie zima, rób zapasy, wspominałem o tym, że kiedyś skrobnę artykuł "Czym nie karmić straszyków", poniższa notatka może nie będzie dokładnie odnosić się do problemu pokarmów zabronionych, ale w dużym stopniu będzie się do tego zagadnienia odwoływać.
No właśnie idzie zima, lato dobiega końca, za jakieś 3-4 tygodnie z ogrodów zniknie malina i większość, zwłaszcza młodych hodowców, którzy chcą wszystko kawa na ławę "rozpaczliwie" ( w większości jest to ton rozkazujący) pyta na forum czym karmić owady, gdy zima zacznie dawać w kość.
W śród 99,9% początkujących hodowców i reszty społeczeństwa, które nie za bardzo ma do czynienia z tematem hodowli owadów z rzędu Phasmodea żyje przekonanie, że straszyki, czy patyczaki karmi się sałatą i trzykrotką. Te, jakże błędne i szkodzące zdrowiu naszych podopiecznych informacje w większości przypadków przekazują sprzedawcy ze sklepów zoologicznych. W takim sklepie liczy się to by zwierzaka sprzedać, jego dobro po opuszczeniu sklepu nie jest już ważne, a wiadomo - łatwiej zdobyć sałatę ( a i wizja jej podawania jakoś mniej straszna, wszak w co drugiej lodówce się znajduje) niż wybrać się do lasu na spacer po liście jeżyny (pół biedy, gdy kupujący zrozumie, że mówiąc "żywi się jeżyną" hodowca ma na myśli liście rośliny, bo większość krzywo patrzy i nie może zrozumieć jak taki owad ma zjeść owoce).
"Dzięki" niewykwalifikowanym sprzedawcom z zoologów, osoby hodujące pospolite polifagiczne gatunki, starają się usilnie posłać dalej w świat stwierdzenie że "straszyki, patyczaki i liśćce żywią się trzykrotką i sałatą - potwierdzone info. A u mnie w zoologu nawet marchewkę im pan daje"
Co gorsza, nikt tych informacji nie poddaje negacji, przyjmowane są one jako źródło czystej wiedzy.
Przyjrzyjmy się zatem alternatywnym pokarmom, polecanym przez innych i tym, które ja polecam.
Na start, ulubiona przez wszystkich trzykrotka.
Trzykrotka (Tradescantia) - w uprawie występuje wiele odmian barwnych, gatunków i ich mieszańców. Niektórzy mylą trzykrotki z zielistkami co jest błędem wręcz karygodnym, bo pokrój rośliny jest zdecydowanie inny. Trzykrotka jest rośliną, która nadaje się jako pokarm zastępczy dla gatunków polifagicznych, czyli takich, których menu obfituje w wiele gatunków roślin z różnych rodzajów czy rodzin. Trzykrotka nie powinna stanowić jednak podstawowego składniku diety, gdyż jest rośliną, której liście zawierają znaczne ilości wody (komórki liści posiadają bardzo dobrze rozwinięte wakuole). Owady pochłaniają jej olbrzymie ilości, gdyż ta sama porcja liści trzykrotki posiada 4-5krotnie mniej wartości odżywczych i składników niezbędnych do wzrostu niż ta sama porcja liści jeżyny. Trzykrotka jest dobra na przegryzkę, jako uzupełnienie źródła wody w diecie. Nie nadaje się jednak jako pokarm cało sezonowy. Owszem, jeśli zima nagle nas zaskoczy, nie mamy zapasu liści jeżyny to przez czas śniegów możemy podawać ją naszym owadom, pamiętając o tym, że jedynie wszystkożerne gatunki skuszą się na dietę trzykrotkową.
Gatunki, które będą jadły trzykrotkę to: patyczaki rogate, indyjskie, czerwonoskrzydłe, wietnamskie, rdzawe, cały rodzaj Parapychomorpha, straszyki takie jak: nowogwinejskie, filipińskie, kolczaste (N.maerens), rogate (A.asperrimus), Trachyaretaon carmelae, Heteropteryx dilatata, Haaniella ssp, niektóre osobniki straszyków australijskich również akceptują trzykrotkę.
Zdecydowanie trzykrotki nie tkną straszyki diabelskie oraz inne gatunki ligustrożerne, a także liśćce - wszystkie gatunki. Nie wspominam tutaj o gatunkach trudno dostępnych, czy wymagających, bo samo przez się rozumie, że są to gatunki o specyficznych wymaganiach, również tych pokarmowych.
Bazylia (Ocimum) i Melisa lekarska (Melissa officinalis) - dwie łatwo dostępne w marketach rośliny, które hodować można na parapecie w pokoju, czy kuchni. O ile wyhodujemy je sobie z nasion i nie będziemy podlewać nawozami, mogą być one używane podobnie jak trzykrotka, jako zamiennik w trakcie zimowej diety. Na początku hodowli stosowałem melisę, jako pokarm na zimę. Sprawdzała się ona znakomicie. Bardzo dobrze rosły na niej podrostki Pseudophasma accanthanotum. Jeśli idzie jednak o rośliny kupione w doniczce, należy przez okres 3-4 tygodni intensywnie je podlewać oraz wymienić część ziemi z doniczki, ma to na celu pozbycie się nadmiernej ilości nawozów, które maja służyć roślinie i wydłużyć jej ładny wygląd na sklepowej półce, a które unicestwią nasze zwierzaki w mgnieniu oka. Dopiero bo swoistym "zaaklimatyzowaniu" zakupionych roślin można podać je owadom. Melisa (tą szczególnie polecam) i bazylia sprawdzi się jako pokarm dla gatunków wymienionych przy opisie trzykrotki, a nie sprawdzi również u liśćców i ligustrożerców.
Bluszcz (Hedera) - ten dziko rosnący w lasach jest chroniony, więc nie należy go zrywać. Ten z domowej doniczki nadaje się jako alternatywny pokarm dla kilku gatunków. Bluszcz będą jadły straszyki nowogwinejskie, filipińskie, Trachyaretaon carmelae, Heteropteryx dilatata, Epidares nolimatangere, oraz patyczaki rogate, indyjskie, wietnamskie, czerwonoskrzydłe, rdzawe, cały rodzaj Parapychomorpha. Bluszcz jest rośliną trującą, więc podając ją innym gatunkom niż te wymienione wyżej (na nich przetestowano bluszcz w diecie, skutków ubocznych brak) należy mieć na uwadze ryzyko zatrucia i śmierci owada. Nie powinien on stanowić podstawy diety, a jedynie zamiennik na okres zimy, gdyż często jest uprawiany w doniczkach.
Pietruszka zwyczajna (Petroselinum crispum) - pokarm również często polecany przez specjalistów z zoologów, a będący jednym z realnych zagrożeń dla życia naszych podopiecznych. Liście pietruszki naciowej, która to głównie podawana jest owadom, zawierają mirystycynę, organiczny związek chemiczny będący naturalnym insektycydem - czyli środkiem owadobójczym. Co prawda mirystycyny w liściach dużo nie ma, jednak jej ilość jest wystarczająca, by po kilku tygodniowej diecie odprowadzić owada na tamten świat. Pietruszce w diecie mówimy stanowcze NIE!
Sałata (Lactuca sativa) - jako roślina uprawna, zanim trafi na sklepowe półki traktowana jest hektolitrami nawozów. "Ale tą kupiłem w sklepie eko" ktoś powie. Okej, może być ekologiczna, ale sałata ma pewną niezwykłą zdolność, otóż jest to roślina która w dużym stopniu ściąga metale ciężkie z gleby i powietrza. Na dobrą sprawę człowiek nie powinien faszerować się sałatą (jako dodatek do kanapek, czy sałatka raz na jakiś czas owszem, żeby nie było że coś demonizuję), a co ma powiedzieć 100 krotnie mniejszy owad, otrzymujący znacznie większą porcję sałaty?
Sałate powinno się zdecydowanie wyeliminować z diety, przestać wierzyć w mity o karmieniu straszyków liśćmi sałaty, a dla zdrowia własnego i owadów ruszyć tyłek na spacer do lasu w poszukiwaniu zimozielonej jeżyny.
Rośliny które wymieniłem wyżej to najczęściej wymieniane pokarmy zastępcze, jednak warto pamiętać o jeszcze kilku innych alternatywach.
Ognik (Pyrycantha) - zimozielony krzew, idealnie nadający się jako zamiennik dla jeżynożernych gatunków. Co prawda nie jest bardzo popularny w ogrodach i nie znosi dużego mrozu, ale jeśli ktoś go ma w ogródku, może przez okres zimy śmiało podawać go swoim owadom.
Akuba japońska (Aucuba japonica) - roślina co raz częściej spotykana na tarasach, czy w domach. Osobiście jej nie testowałem, ale według zagranicznych źródeł jest doskonałym pokarmem alternatywnym dla gatunków żywiących się ligustrem. Jeśli masz tą roślinę w domu, a ligustr za oknem stracił liście, warto ją wypróbować.
Forsycja (Forsythia) - pospolity zamiennik ligustru dla ligustrożerców. Co prawda nie jest zimozielona, ale odcięte gałązki, wniesione do domu i przetrzymane w pokojowej temperatuże, najpierw strzelają kwieciem, a potem wypuszczają liście. Jeśli wiesz, ze nie znajdziesz ligustru zimą, warto wcześniej zaopatrzyć się w pędy forsycji i podhodować je w domu.
Paprocie - większość gatunków zarówno tych leśnych, jak i z doniczki jest akceptowana przez gatunki jeżynożerne, przetestowałem to na takich gatunkach jak Epidares nolimatangere, Dares ssp, Neohirasea ssp.
Gdzieś kiedyś spotkałem się z informacją jakoby irga była również akceptowana przez straszyki diabelskie, mimo to sam nie sprawdzałem pokarmu i nie umiem potwierdzić tych informacji.
Również ktoś pisał kiedyś o patyczaku czerwonoskrzydłym żerującym na fikusie beniamina, ale czy jest to prawda i co stało się później z owadem nie wiem.
Alternatywnych pokarmów na pewno jest znacznie więcej. Szukając zamienników warto pamiętać o tym, że najlepiej wybierać rośliny z tej samej rodziny, istnieje wówczas znacznie większa szansa, że owady zaakceptują nowy pokarm, niż gdyby miały to być bardziej odległe taksony.
Jeśli decydujemy się na podanie rośliny doniczkowej, należy upewnić się, czy nie była ona podlewana nawozami lub opryskiwana. Jeśli tak, niezbędne jest przepłukanie ziemi, częściowa jej podmiana i obfite podlewanie przez okres minimum 3-4 tygodni, zanim poda się ją owadom do jedzenia.
I to w sumie było by na tyle co w tym momencie przychodzi mi do głowy odnośnie pokarmów. Tak więc więcej chęci do tego, by zapewnić godziwe warunki podopiecznym i łagodnej zimy życzę, co by głęboko za jeżyną nie trzeba było kopać.
W notatce Idzie zima, rób zapasy, wspominałem o tym, że kiedyś skrobnę artykuł "Czym nie karmić straszyków", poniższa notatka może nie będzie dokładnie odnosić się do problemu pokarmów zabronionych, ale w dużym stopniu będzie się do tego zagadnienia odwoływać.
No właśnie idzie zima, lato dobiega końca, za jakieś 3-4 tygodnie z ogrodów zniknie malina i większość, zwłaszcza młodych hodowców, którzy chcą wszystko kawa na ławę "rozpaczliwie" ( w większości jest to ton rozkazujący) pyta na forum czym karmić owady, gdy zima zacznie dawać w kość.
W śród 99,9% początkujących hodowców i reszty społeczeństwa, które nie za bardzo ma do czynienia z tematem hodowli owadów z rzędu Phasmodea żyje przekonanie, że straszyki, czy patyczaki karmi się sałatą i trzykrotką. Te, jakże błędne i szkodzące zdrowiu naszych podopiecznych informacje w większości przypadków przekazują sprzedawcy ze sklepów zoologicznych. W takim sklepie liczy się to by zwierzaka sprzedać, jego dobro po opuszczeniu sklepu nie jest już ważne, a wiadomo - łatwiej zdobyć sałatę ( a i wizja jej podawania jakoś mniej straszna, wszak w co drugiej lodówce się znajduje) niż wybrać się do lasu na spacer po liście jeżyny (pół biedy, gdy kupujący zrozumie, że mówiąc "żywi się jeżyną" hodowca ma na myśli liście rośliny, bo większość krzywo patrzy i nie może zrozumieć jak taki owad ma zjeść owoce).
"Dzięki" niewykwalifikowanym sprzedawcom z zoologów, osoby hodujące pospolite polifagiczne gatunki, starają się usilnie posłać dalej w świat stwierdzenie że "straszyki, patyczaki i liśćce żywią się trzykrotką i sałatą - potwierdzone info. A u mnie w zoologu nawet marchewkę im pan daje"
Co gorsza, nikt tych informacji nie poddaje negacji, przyjmowane są one jako źródło czystej wiedzy.
Przyjrzyjmy się zatem alternatywnym pokarmom, polecanym przez innych i tym, które ja polecam.
Na start, ulubiona przez wszystkich trzykrotka.
Trzykrotka (Tradescantia) - w uprawie występuje wiele odmian barwnych, gatunków i ich mieszańców. Niektórzy mylą trzykrotki z zielistkami co jest błędem wręcz karygodnym, bo pokrój rośliny jest zdecydowanie inny. Trzykrotka jest rośliną, która nadaje się jako pokarm zastępczy dla gatunków polifagicznych, czyli takich, których menu obfituje w wiele gatunków roślin z różnych rodzajów czy rodzin. Trzykrotka nie powinna stanowić jednak podstawowego składniku diety, gdyż jest rośliną, której liście zawierają znaczne ilości wody (komórki liści posiadają bardzo dobrze rozwinięte wakuole). Owady pochłaniają jej olbrzymie ilości, gdyż ta sama porcja liści trzykrotki posiada 4-5krotnie mniej wartości odżywczych i składników niezbędnych do wzrostu niż ta sama porcja liści jeżyny. Trzykrotka jest dobra na przegryzkę, jako uzupełnienie źródła wody w diecie. Nie nadaje się jednak jako pokarm cało sezonowy. Owszem, jeśli zima nagle nas zaskoczy, nie mamy zapasu liści jeżyny to przez czas śniegów możemy podawać ją naszym owadom, pamiętając o tym, że jedynie wszystkożerne gatunki skuszą się na dietę trzykrotkową.
Gatunki, które będą jadły trzykrotkę to: patyczaki rogate, indyjskie, czerwonoskrzydłe, wietnamskie, rdzawe, cały rodzaj Parapychomorpha, straszyki takie jak: nowogwinejskie, filipińskie, kolczaste (N.maerens), rogate (A.asperrimus), Trachyaretaon carmelae, Heteropteryx dilatata, Haaniella ssp, niektóre osobniki straszyków australijskich również akceptują trzykrotkę.
Zdecydowanie trzykrotki nie tkną straszyki diabelskie oraz inne gatunki ligustrożerne, a także liśćce - wszystkie gatunki. Nie wspominam tutaj o gatunkach trudno dostępnych, czy wymagających, bo samo przez się rozumie, że są to gatunki o specyficznych wymaganiach, również tych pokarmowych.
Bazylia (Ocimum) i Melisa lekarska (Melissa officinalis) - dwie łatwo dostępne w marketach rośliny, które hodować można na parapecie w pokoju, czy kuchni. O ile wyhodujemy je sobie z nasion i nie będziemy podlewać nawozami, mogą być one używane podobnie jak trzykrotka, jako zamiennik w trakcie zimowej diety. Na początku hodowli stosowałem melisę, jako pokarm na zimę. Sprawdzała się ona znakomicie. Bardzo dobrze rosły na niej podrostki Pseudophasma accanthanotum. Jeśli idzie jednak o rośliny kupione w doniczce, należy przez okres 3-4 tygodni intensywnie je podlewać oraz wymienić część ziemi z doniczki, ma to na celu pozbycie się nadmiernej ilości nawozów, które maja służyć roślinie i wydłużyć jej ładny wygląd na sklepowej półce, a które unicestwią nasze zwierzaki w mgnieniu oka. Dopiero bo swoistym "zaaklimatyzowaniu" zakupionych roślin można podać je owadom. Melisa (tą szczególnie polecam) i bazylia sprawdzi się jako pokarm dla gatunków wymienionych przy opisie trzykrotki, a nie sprawdzi również u liśćców i ligustrożerców.
Bluszcz (Hedera) - ten dziko rosnący w lasach jest chroniony, więc nie należy go zrywać. Ten z domowej doniczki nadaje się jako alternatywny pokarm dla kilku gatunków. Bluszcz będą jadły straszyki nowogwinejskie, filipińskie, Trachyaretaon carmelae, Heteropteryx dilatata, Epidares nolimatangere, oraz patyczaki rogate, indyjskie, wietnamskie, czerwonoskrzydłe, rdzawe, cały rodzaj Parapychomorpha. Bluszcz jest rośliną trującą, więc podając ją innym gatunkom niż te wymienione wyżej (na nich przetestowano bluszcz w diecie, skutków ubocznych brak) należy mieć na uwadze ryzyko zatrucia i śmierci owada. Nie powinien on stanowić podstawy diety, a jedynie zamiennik na okres zimy, gdyż często jest uprawiany w doniczkach.
Pietruszka zwyczajna (Petroselinum crispum) - pokarm również często polecany przez specjalistów z zoologów, a będący jednym z realnych zagrożeń dla życia naszych podopiecznych. Liście pietruszki naciowej, która to głównie podawana jest owadom, zawierają mirystycynę, organiczny związek chemiczny będący naturalnym insektycydem - czyli środkiem owadobójczym. Co prawda mirystycyny w liściach dużo nie ma, jednak jej ilość jest wystarczająca, by po kilku tygodniowej diecie odprowadzić owada na tamten świat. Pietruszce w diecie mówimy stanowcze NIE!
Sałata (Lactuca sativa) - jako roślina uprawna, zanim trafi na sklepowe półki traktowana jest hektolitrami nawozów. "Ale tą kupiłem w sklepie eko" ktoś powie. Okej, może być ekologiczna, ale sałata ma pewną niezwykłą zdolność, otóż jest to roślina która w dużym stopniu ściąga metale ciężkie z gleby i powietrza. Na dobrą sprawę człowiek nie powinien faszerować się sałatą (jako dodatek do kanapek, czy sałatka raz na jakiś czas owszem, żeby nie było że coś demonizuję), a co ma powiedzieć 100 krotnie mniejszy owad, otrzymujący znacznie większą porcję sałaty?
Sałate powinno się zdecydowanie wyeliminować z diety, przestać wierzyć w mity o karmieniu straszyków liśćmi sałaty, a dla zdrowia własnego i owadów ruszyć tyłek na spacer do lasu w poszukiwaniu zimozielonej jeżyny.
Rośliny które wymieniłem wyżej to najczęściej wymieniane pokarmy zastępcze, jednak warto pamiętać o jeszcze kilku innych alternatywach.
Ognik (Pyrycantha) - zimozielony krzew, idealnie nadający się jako zamiennik dla jeżynożernych gatunków. Co prawda nie jest bardzo popularny w ogrodach i nie znosi dużego mrozu, ale jeśli ktoś go ma w ogródku, może przez okres zimy śmiało podawać go swoim owadom.
Akuba japońska (Aucuba japonica) - roślina co raz częściej spotykana na tarasach, czy w domach. Osobiście jej nie testowałem, ale według zagranicznych źródeł jest doskonałym pokarmem alternatywnym dla gatunków żywiących się ligustrem. Jeśli masz tą roślinę w domu, a ligustr za oknem stracił liście, warto ją wypróbować.
Forsycja (Forsythia) - pospolity zamiennik ligustru dla ligustrożerców. Co prawda nie jest zimozielona, ale odcięte gałązki, wniesione do domu i przetrzymane w pokojowej temperatuże, najpierw strzelają kwieciem, a potem wypuszczają liście. Jeśli wiesz, ze nie znajdziesz ligustru zimą, warto wcześniej zaopatrzyć się w pędy forsycji i podhodować je w domu.
Paprocie - większość gatunków zarówno tych leśnych, jak i z doniczki jest akceptowana przez gatunki jeżynożerne, przetestowałem to na takich gatunkach jak Epidares nolimatangere, Dares ssp, Neohirasea ssp.
Gdzieś kiedyś spotkałem się z informacją jakoby irga była również akceptowana przez straszyki diabelskie, mimo to sam nie sprawdzałem pokarmu i nie umiem potwierdzić tych informacji.
Również ktoś pisał kiedyś o patyczaku czerwonoskrzydłym żerującym na fikusie beniamina, ale czy jest to prawda i co stało się później z owadem nie wiem.
Alternatywnych pokarmów na pewno jest znacznie więcej. Szukając zamienników warto pamiętać o tym, że najlepiej wybierać rośliny z tej samej rodziny, istnieje wówczas znacznie większa szansa, że owady zaakceptują nowy pokarm, niż gdyby miały to być bardziej odległe taksony.
Jeśli decydujemy się na podanie rośliny doniczkowej, należy upewnić się, czy nie była ona podlewana nawozami lub opryskiwana. Jeśli tak, niezbędne jest przepłukanie ziemi, częściowa jej podmiana i obfite podlewanie przez okres minimum 3-4 tygodni, zanim poda się ją owadom do jedzenia.
I to w sumie było by na tyle co w tym momencie przychodzi mi do głowy odnośnie pokarmów. Tak więc więcej chęci do tego, by zapewnić godziwe warunki podopiecznym i łagodnej zimy życzę, co by głęboko za jeżyną nie trzeba było kopać.
piątek, 5 września 2014
Węże w owadziarni
Chciałem coś napisać ale nie mam weny.
Wklejam więc fotkę Lampropeltis getula californiae (Aztec) w trakcie karmienia. Wybrał sobie dość specyficzne miejsce na spożycie gryzonia.
Może jak będę miał wenę to będę wrzucał systematycznie fotki pozostałych dusicieli.
Wklejam więc fotkę Lampropeltis getula californiae (Aztec) w trakcie karmienia. Wybrał sobie dość specyficzne miejsce na spożycie gryzonia.
| Lampropeltis getula californiae male |
| Lampropeltis getula californiae male |
Może jak będę miał wenę to będę wrzucał systematycznie fotki pozostałych dusicieli.
poniedziałek, 28 lipca 2014
Spis hodowlany
No to jeszcze dzisiaj wspomniany spis hodowlany.
Aktualny stan zwierzaków przedstawia się tak:
Amblypygi, inaczej zwane tępoodwłokowcami, bardzo interesujące, niezwykłe w wyglądzie pajęczaki. Rząd ten w mojej hodowli reprezentują:
Obecnie w hodowli są:
Póki co możecie się domyślać co znaczy SIS, bo właśnie odkryłem kilka kart. W niedalekiej przyszłości ogłoszę konkurs związany z tym tematem.
- Andropromachus scutatus "Tam Dao" - tylko 1 nimfa L3 i kilkanaście jaj, gatunek sobie odpuszczam, pewnie kiedyś do niego wrócę.
- Dares philippinensis - 6 samic, 2 samce, 4 nimfy z pierwszego pokolenia u mnie, i prawie 100jaj. To jedyny gatunek Daresa, który cieszy się 0 zainteresowaniem. Oby to był przejściowy stan rzeczy, w hodowli zostaje.
- Dares sp. Corcker Range - rozesłałem jaja, zostało dla mnie niewiele (około 15szt), ale 2 parki imago nadal są, żyją, jaja składają, w hodowli zostają.
- Dares validispinus - około 10nimf z mojego rozmnożenia i jeszcze ze 30 jaj. W hodowli zostaje.
- Epidares nolimetangere - 2 parki imago, czekam na jaja, w hodowli zostaje.
- Hoploclonia gecko - 1nimfa wykluła się z jaj z Hiszpanii, jaja nadal inkubuje, ale czy coś jeszcze wyjdzie? Jeśli nie gatunek odpada.
- Haaniella dehaanii - trio (2 samice i samiec) imago, samiczki sypią jajami, w hodowli zostaną na pewno.
- Heteropteryx dilatata - gatunek jest, ale go nie ma. To jedyny gatunek, który pomimo skracania hodowli chce do niej pozyskać. Może uda się gdzieś dorwać parkę w dobrej cenie.
- Lonchodes philippinicus - 2 pary imago, kopulują, za niedługo pierwsze jaja. Jeszcze się zastanowię co zrobić z nimi, zatrzymać, czy posłać w świat.
- Lopaphus sp. Cuc Puhong- prawie 100 jaj na kluciu, jak to się zacznie kluć to mnie zjedzą, gatunku raczej nie zatrzymam.
- Myronides sp. Peleng - jaja się klują, ale młode padają, przeżyła do tej pory tylko 1szt, nie wiem co jest przyczyną. Jeśli obecny stan rzeczy się utrzyma mówię im adios.
- Necroscia annulipes- 3 samce imago i samica, która spadła w trakcie linienia i powykręcała przednie odnóża i skrzydła. Skrzydła zostały amputowane bo utrudniały normalne poruszanie się, ale odnóża zostawiłem, choć nie wyglądają najlepiej. Jeśli samica przeżyje i zacznie składać jaja pociągnę jeszcze gatunek, jeśli jednak padnie w najbliższym czasie żegnam się z gatunkiem.
- Necrosciinae sp. Da Krong - pamiętacie pogrom samców imago? Zostały same samice które sypały jajami, liczyłem ze przynajmniej będę miał jaja z partenogenezy. Młode zaczęły się kluć i wiecie co mam? 3 samce L4-L5, mimo bardzo krótkiego czasu - zaledwie 3-4dni kiedy samce były z dorosłymi samicami zdołały je zapłodnić. Niestety tym razem brak samic, więc gatunek odpada. A szkoda bo duży i barwny, kiedyś na pewno do niego powrócę.
- Oreophoetes peruana - jaja coś nie chcą się kluć, tak więc gatunek do likwidacji.
- Orestes mouhotii - mega rozczarowanie jeśli idzie o "design" gatunku, takie przerośnięte P.guangxiensis. Gatunek do likwidacji.
- Oxyartes lamellatus - 2 samice i samiec, gatunek raczej zostanie, bo od niego zaczęła się poważniejsza hodowla i to on widniej na wizytówkach.
- Periphetes forcipathus - młode nie chcą się kluć, mimo ze są w pełni uformowane i nie zepsuły się w jajach. Ciekawa sprawa, czyżby jaja miały jeszcze czas na klucie? gatunek na wydaniu gdyby kogoś interesował. Odpada z hodowli.
- Periphetes granifemur - upały jak co roku dają się we znaki, padły 4szt w różnym stadium, przeżył samiec imago i samica presub. Gatunek do likwidacji.
- Pylaemenes guangxiensis - zastanawiam się czy zostawić ten gatunek. Kompletnie nie wymagający i małych rozmiarów, ale bez szału jeśli o wygląd idzie. Pożyjemy zobaczymy, na razie niewiadoma.
- Sipyloidea meneptolemus - 2 ostatnie parki od miesiąca w Anglii.
- Haaniella sp. Sibayak - to gatunek, który dołączył 2 tyg temu do hodowli. Marzenie wielu hodowców, w hodowli rzecz jasna zostaje. Powinien pozwolić odbudować w przyszłości hodowlę. Będzie dobrą kartą przetargową, byleby chciał się rozmnażać.
Amblypygi, inaczej zwane tępoodwłokowcami, bardzo interesujące, niezwykłe w wyglądzie pajęczaki. Rząd ten w mojej hodowli reprezentują:
- Damon variegatus - początkiem roku zakupiłem parkę. Niestety samica padła, po czym z innego źródła pozyskałem kolejną. Osobniki liniały u mnie dwukrotnie, przebywając w osobnych terrariach. Nie chciałem łączyć ich ze względu na terytorialność osobników z odrębnych populacji, jednak na Dniach Owada zaryzykowałem i na ekspozycji połączyłem parę. Po pierwszej nocy znalazłem spermatofor, jednak nie liczyłem na zapłodnienie bo samica wydawała mi się wylinkę przed dorosłością. Wczoraj sprzątając terrarium zobaczyłem jednak po brzuchem samicy jaja! Nareszcie. Po kilku podejściach do tego gatunku, które zawsze kończył się odsprzedaniem pajęczaków mam rozmnożenie. Teraz trzeba ograniczyć interwencję w terra do minimum i czekać aż na samicy pojawią się młode.
- Damon cf. diadema - chociaż gatunek ten " nie istnieje", bo pomiędzy nim a D.variegatus nie ma istotnych różnic w budowie genotypu, stanowi on jedynie formę geograficzną D.variegatus to w handlu spotyka się często osobniki tak nazwane. Są one znacznie większe od variegatusów i mają nieco odmienną kolorystykę. U mnie obecnie piątka "maluchów" L3-L4, które są wielkości dorosłych P.marginemaculatus.
- Phrynus barbadensis - 2 sztuki, zakupione jakoś końcem 2013 roku u angelo. Bardzo powoli rosną, obecnie L4-L5.
- Phrynus marginemaculatus - majmniejszy gatunek amblypyg w hodowli, dorosłe osobniki maja około 1,2cm DC. Zakupione w kwietniu od lorelei, zanim jednak dowiozła je do Polski zdążyły się u niej rozmnożyć, więc w cenie parki dostałem jeszcze młode pchełki. Część poleciała już do Belgii, część zostawiłem sobie, a parka już myśli o kolejnym miocie. Kilka spermatoforów już widziałem, pozostaje czekać na jaja i młode.
Obecnie w hodowli są:
- Cyriocosmus leetzi
- Cyriocosmus elegans
- Cyriocosmus bertae
- Cyriocosmus perezmilesi
- Hapalopus sp. Columbia gross
- Hapalopus formosus
- Kochiana brunnipes
- Grammostola pulchra
Póki co możecie się domyślać co znaczy SIS, bo właśnie odkryłem kilka kart. W niedalekiej przyszłości ogłoszę konkurs związany z tym tematem.
Odpoczynek
Od czego zacząć by tą notkę?
Może od tego że mija 10 lat od czasu rozpoczęcia hodowli owadów? Dekada w tym fachu, zgłębianie tajników chowu, mniej lub bardziej udane hodowle różnych gatunków, wiele gatunków wprowadzonych dzięki mnie na polski rynek, kilkadziesiąt opisów, cały czas praca nad tym by spopularyzować hodowle owadów, która u nas w kraju jest daleko za hodowlą pajęczaków czy gadów. Na tym minęły te lata. Zaczęło się niewinnie od patyczaków rogatych, później dziecięca zajawka przerodziła się w pasję poplątaną z obsesją.
Mój mały matecznik jakim była phasmodea.prv pozwolił czerpać widzę garściami, mimo iż internet wówczas jeszcze niewiele mówił w języku polskim o straszykach. Ale jak się chciało, to się dało. Jakoś w 2009 phasmodea przeżyła modernizację, połączoną z rozpadem i destrukcją forum. "Unowocześnienie" forum stało się dla wielu pretekstem do odejścia, rezygnacji z hodowli, lub zaszycia z nią w domowym zaciszu, bez dzielenia się sukcesami hodowlanymi ze światem. Forum zapomniane przez administrację, nie było nawet w stanie żyć własnym życiem. Ludzie się rozeszli, jednostka zrzeszająca hodowców dogorywała. Ja w tym czasie zająłem się pracą na rzecz TCP, portalu terrarystycznego. Kontakty pozostały, pomimo że nowych amatorów straszyków nie przybywało, stała ekipa z phasmodei trzymała się razem. Ja, Raistlin, profesor, Marcin_Walczak, jankol, potem jeszcze jedrek1995, zoltyjesiennylisc, sylwa_2 to byli ludzie, którzy trzymali hodowlę owadów na poziomie. Tworzyli opisy, sprzedawali nadwyżki praktycznie przez cały czas mojej obecności w świecie owadzim i w chwili kiedy go na chwilę opuściłem. Muszę też wspomnieć o Ginie, Jahoo, Wredocie "Patyczacy" Alince :D, Chitosie, zibie, Płocie, misencjonie - ludziach z phasmy, dzięki którym forum się kulało, ale z którymi kontakty pogorszyły się lub zerwały po rozpadzie forum. Lata 2008-2010 to zarazem największy rozkwit rynku w nowe gatunki dzięki nawiązaniu współpracy z zagranicznymi hodowcami, oraz zmierzch mojej hodowli, na okres blisko 2 lat. Ja do hodowli jednak wróciłem, w między czasie odpadł profesor (zajął się gekonami gruboogonowymi), jedrek1995, ale reszta cały czas funkcjonowała, co pozwoliło mi na nowo wrócić do gry. I od tej pory zauważyć można śmierć na rynku owadzim. Od jankola brak wieści, nie wiem nawet czy nadal organizuje wystawy w Kołobrzegu, chwilową nadzieję był user piter11, który kupował sporo gatunków, ale niestety nie zakorzenił się w tym fachu na dłużej. Pojedyncze jednostki zaopatrywały się w pojedyncze gatunki, co nie dawało nadziei na pociągniecie hodowli takich gatunków jak Trachythorax maculicollis (swoją drogą gatunek który mnożył się w zawrotnym tempie, nie nadążaliśmy z rozprowadzaniem nadwyżek bo cały okres rozwoju od złożenia jaja do imago trwał raptem 4-5miesiecy, a samice składały setki jaj), Medaurini sp. Cuc Puhong, Neohirasea sp. Cuc Puhong czy Pseudophasma bispinosum. Jeszcze w zeszłym roku była jakaś nadzieja na podniesienie się z dołka hodowlanego w PL, jednak to była tylko chwilowa poprawa. Mimo że ludzie owady kupują, nie rozmnażają ich, pasja się nie rozrasta, a jeśli już to "pączkuje"w inne rejony takie jak gadzie czy pajęczarskie. Hodowle ratowały rynki zagraniczne, tam ruch był, jest i mam nadzieję będzie zawsze, choć na chwilę obecną widzę już też pewne przesycenie, nadwyżki nie schodzą tak błyskawicznie jak chociażby 10miesięcy temu. Teraz przyszła pora na Raistlina, on też rezygnuje z hodowli. W grze pozostają raptem 3 osoby, które hodują owady profesjonalnie. W kraju z cudem graniczy pozyskanie osobników gatunków ze środkowej półki, te z najwyższej ściąga się głównie zza granicy bo ceny są lepsze. Łatwo dostępne są jedynie gatunki na start - diabelskie, rogate, australijskie, już nawet nowogwineje stały się rarytasem. Rodzi się zatem pytanie czy hodować to nadal dla własnej przyjemności, skoro nadwyżek nie ma komu powierzyć?
W tym momencie dochodzimy do ważnego punku całej rozkminy, mianowicie - CENA. Wiadomo, że skoro poświęcało się czemuś swój czas, pielęgnowało hodowle, nie chce się oddać nadwyżek za darmo; bo czy rolnik oddaje jabłka czy ziemniaki za darmo (no tak, słabe porównanie, cena 1kg jabłek w skupie to ile? 0,35zł śmiech na sali). Ale ludzie marudzą, bo to, bo tamto jest za drogie. Ceny gekonów lamparcich które na początku mojej obecności w terrarystyce oscylowały w granicach 150-200 zł, dzisiaj można kupić już za 40zł. To samo węże zbożowe/mahoniowe - nominały już od 40zł. Dlatego mało kto chce kupować owady których para to koszt niejednokrotnie 80zł (Heteropteryxy, Haanielle). Podbicie ceny nominalnych odmian gadów do kwoty 80-100zł skutkuje zaleganiem nadwyżek w hodowlach, bo ludzie uważają że takie ceny są za wysokie. Ale nikt nie zwraca uwagi na to że gad musi byc nakarmiony, trzymany w odpowiedniej temp - wszak prąd kosztuje, zatem to 40zł to są zaledwie koszty utrzymania. Tak więc hodowcy sprzedają swoje zwierzaki nie zyskując na ich hodowli nawet grosza. Bo co zyskają wpompują w utrzymanie, o ile cokolwiek zyskają. Niskie ceny niosą ze sobą również kolejne negatywy - na egzotycznego pupila stać coraz więcej ludzi. Rodzice kupują dzieciakom kolorowe węże i jaszczurki, pajęczaki i owady, a efektem takich zachcianek są dziesiątki artykułów w gazetach o tym jak znajdywane są porzucone egzotyczne zwierzęta w różnych miejscach w Polsce. To skutkuje tylko nagonkami na środowisko terrarystów bo w Polsce nadal panuje przekonanie że każdy wąż jest śliski i jadowity, agamy to dzikie smoki, owady to robaki, a ptaszniki zabijają dzieci w piaskownicy. Szkoda, bo z powodu nieodpowiedzialności jednostek, cierpią fachowcy dla których terrarystyka to całe życie. Wracając jednak do meritum - czy sprzedawać nadwyżki za grosze licząc się z tym że w 80% znajdą nieodpowiedzialnych nabywców, czy zawyżać ceny by stać na nie było jedynie wybranych, mając na uwadze dobro swoje i zwierząt? To pytanie nie ma odpowiedzi - pomimo że tylko jedna powinna być właściwa i natychmiastowa.
Taka sytuacja doprowadziła również mnie na skraj przepaści hodowlanej. Po Dniach Owada miałem zostawić w hodowli ok 20gat straszyków. Na chwilę obecną liczba ta zredukuje sie do raptem 6-8gatunków. Muszę odpocząć od hodowli, może przez ten czas coś się poprawi na rynku. Do hodowli na pół etatu (bo teraz to będzie ile 1/8?) mam zamiar powrócić na przełomie lutego/ marca by zasilić 15 jubileuszowe Dni Owada. Kiedy będzie pełen etat? I don't have any idea.
Teraz skupiam się nad realizacją i rozwojem projektu SIS o którym już wspominałem, nad hodowlą pytonów i amblypyg, gdzie już świętuję drobne sukcesy (napiszę o nich niebawem).
Czas mnie goni bo lecę z paczkami na pocztę (tak sprzedało się parę larw chrząszczy - kłamca, a narzeka że nic się nie sprzedaje :P ), wiec skracam notatkę w pośpiechu; w najbliższym czasie podam jeszcze aktualny spis hodowlany z wyjaśnieniami co zostaje, co się wydarzyło od ostatniej wzmianki i jak potoczą się dalsze losy hodowli. Z owadów zupełnie nie rezygnuje bo to eliminowało by jeden z filarów SIS, udaje się jedynie na zasłużony odpoczynek.
Salut!
Może od tego że mija 10 lat od czasu rozpoczęcia hodowli owadów? Dekada w tym fachu, zgłębianie tajników chowu, mniej lub bardziej udane hodowle różnych gatunków, wiele gatunków wprowadzonych dzięki mnie na polski rynek, kilkadziesiąt opisów, cały czas praca nad tym by spopularyzować hodowle owadów, która u nas w kraju jest daleko za hodowlą pajęczaków czy gadów. Na tym minęły te lata. Zaczęło się niewinnie od patyczaków rogatych, później dziecięca zajawka przerodziła się w pasję poplątaną z obsesją.
Mój mały matecznik jakim była phasmodea.prv pozwolił czerpać widzę garściami, mimo iż internet wówczas jeszcze niewiele mówił w języku polskim o straszykach. Ale jak się chciało, to się dało. Jakoś w 2009 phasmodea przeżyła modernizację, połączoną z rozpadem i destrukcją forum. "Unowocześnienie" forum stało się dla wielu pretekstem do odejścia, rezygnacji z hodowli, lub zaszycia z nią w domowym zaciszu, bez dzielenia się sukcesami hodowlanymi ze światem. Forum zapomniane przez administrację, nie było nawet w stanie żyć własnym życiem. Ludzie się rozeszli, jednostka zrzeszająca hodowców dogorywała. Ja w tym czasie zająłem się pracą na rzecz TCP, portalu terrarystycznego. Kontakty pozostały, pomimo że nowych amatorów straszyków nie przybywało, stała ekipa z phasmodei trzymała się razem. Ja, Raistlin, profesor, Marcin_Walczak, jankol, potem jeszcze jedrek1995, zoltyjesiennylisc, sylwa_2 to byli ludzie, którzy trzymali hodowlę owadów na poziomie. Tworzyli opisy, sprzedawali nadwyżki praktycznie przez cały czas mojej obecności w świecie owadzim i w chwili kiedy go na chwilę opuściłem. Muszę też wspomnieć o Ginie, Jahoo, Wredocie "Patyczacy" Alince :D, Chitosie, zibie, Płocie, misencjonie - ludziach z phasmy, dzięki którym forum się kulało, ale z którymi kontakty pogorszyły się lub zerwały po rozpadzie forum. Lata 2008-2010 to zarazem największy rozkwit rynku w nowe gatunki dzięki nawiązaniu współpracy z zagranicznymi hodowcami, oraz zmierzch mojej hodowli, na okres blisko 2 lat. Ja do hodowli jednak wróciłem, w między czasie odpadł profesor (zajął się gekonami gruboogonowymi), jedrek1995, ale reszta cały czas funkcjonowała, co pozwoliło mi na nowo wrócić do gry. I od tej pory zauważyć można śmierć na rynku owadzim. Od jankola brak wieści, nie wiem nawet czy nadal organizuje wystawy w Kołobrzegu, chwilową nadzieję był user piter11, który kupował sporo gatunków, ale niestety nie zakorzenił się w tym fachu na dłużej. Pojedyncze jednostki zaopatrywały się w pojedyncze gatunki, co nie dawało nadziei na pociągniecie hodowli takich gatunków jak Trachythorax maculicollis (swoją drogą gatunek który mnożył się w zawrotnym tempie, nie nadążaliśmy z rozprowadzaniem nadwyżek bo cały okres rozwoju od złożenia jaja do imago trwał raptem 4-5miesiecy, a samice składały setki jaj), Medaurini sp. Cuc Puhong, Neohirasea sp. Cuc Puhong czy Pseudophasma bispinosum. Jeszcze w zeszłym roku była jakaś nadzieja na podniesienie się z dołka hodowlanego w PL, jednak to była tylko chwilowa poprawa. Mimo że ludzie owady kupują, nie rozmnażają ich, pasja się nie rozrasta, a jeśli już to "pączkuje"w inne rejony takie jak gadzie czy pajęczarskie. Hodowle ratowały rynki zagraniczne, tam ruch był, jest i mam nadzieję będzie zawsze, choć na chwilę obecną widzę już też pewne przesycenie, nadwyżki nie schodzą tak błyskawicznie jak chociażby 10miesięcy temu. Teraz przyszła pora na Raistlina, on też rezygnuje z hodowli. W grze pozostają raptem 3 osoby, które hodują owady profesjonalnie. W kraju z cudem graniczy pozyskanie osobników gatunków ze środkowej półki, te z najwyższej ściąga się głównie zza granicy bo ceny są lepsze. Łatwo dostępne są jedynie gatunki na start - diabelskie, rogate, australijskie, już nawet nowogwineje stały się rarytasem. Rodzi się zatem pytanie czy hodować to nadal dla własnej przyjemności, skoro nadwyżek nie ma komu powierzyć?
W tym momencie dochodzimy do ważnego punku całej rozkminy, mianowicie - CENA. Wiadomo, że skoro poświęcało się czemuś swój czas, pielęgnowało hodowle, nie chce się oddać nadwyżek za darmo; bo czy rolnik oddaje jabłka czy ziemniaki za darmo (no tak, słabe porównanie, cena 1kg jabłek w skupie to ile? 0,35zł śmiech na sali). Ale ludzie marudzą, bo to, bo tamto jest za drogie. Ceny gekonów lamparcich które na początku mojej obecności w terrarystyce oscylowały w granicach 150-200 zł, dzisiaj można kupić już za 40zł. To samo węże zbożowe/mahoniowe - nominały już od 40zł. Dlatego mało kto chce kupować owady których para to koszt niejednokrotnie 80zł (Heteropteryxy, Haanielle). Podbicie ceny nominalnych odmian gadów do kwoty 80-100zł skutkuje zaleganiem nadwyżek w hodowlach, bo ludzie uważają że takie ceny są za wysokie. Ale nikt nie zwraca uwagi na to że gad musi byc nakarmiony, trzymany w odpowiedniej temp - wszak prąd kosztuje, zatem to 40zł to są zaledwie koszty utrzymania. Tak więc hodowcy sprzedają swoje zwierzaki nie zyskując na ich hodowli nawet grosza. Bo co zyskają wpompują w utrzymanie, o ile cokolwiek zyskają. Niskie ceny niosą ze sobą również kolejne negatywy - na egzotycznego pupila stać coraz więcej ludzi. Rodzice kupują dzieciakom kolorowe węże i jaszczurki, pajęczaki i owady, a efektem takich zachcianek są dziesiątki artykułów w gazetach o tym jak znajdywane są porzucone egzotyczne zwierzęta w różnych miejscach w Polsce. To skutkuje tylko nagonkami na środowisko terrarystów bo w Polsce nadal panuje przekonanie że każdy wąż jest śliski i jadowity, agamy to dzikie smoki, owady to robaki, a ptaszniki zabijają dzieci w piaskownicy. Szkoda, bo z powodu nieodpowiedzialności jednostek, cierpią fachowcy dla których terrarystyka to całe życie. Wracając jednak do meritum - czy sprzedawać nadwyżki za grosze licząc się z tym że w 80% znajdą nieodpowiedzialnych nabywców, czy zawyżać ceny by stać na nie było jedynie wybranych, mając na uwadze dobro swoje i zwierząt? To pytanie nie ma odpowiedzi - pomimo że tylko jedna powinna być właściwa i natychmiastowa.
Taka sytuacja doprowadziła również mnie na skraj przepaści hodowlanej. Po Dniach Owada miałem zostawić w hodowli ok 20gat straszyków. Na chwilę obecną liczba ta zredukuje sie do raptem 6-8gatunków. Muszę odpocząć od hodowli, może przez ten czas coś się poprawi na rynku. Do hodowli na pół etatu (bo teraz to będzie ile 1/8?) mam zamiar powrócić na przełomie lutego/ marca by zasilić 15 jubileuszowe Dni Owada. Kiedy będzie pełen etat? I don't have any idea.
Teraz skupiam się nad realizacją i rozwojem projektu SIS o którym już wspominałem, nad hodowlą pytonów i amblypyg, gdzie już świętuję drobne sukcesy (napiszę o nich niebawem).
Czas mnie goni bo lecę z paczkami na pocztę (tak sprzedało się parę larw chrząszczy - kłamca, a narzeka że nic się nie sprzedaje :P ), wiec skracam notatkę w pośpiechu; w najbliższym czasie podam jeszcze aktualny spis hodowlany z wyjaśnieniami co zostaje, co się wydarzyło od ostatniej wzmianki i jak potoczą się dalsze losy hodowli. Z owadów zupełnie nie rezygnuje bo to eliminowało by jeden z filarów SIS, udaje się jedynie na zasłużony odpoczynek.
Salut!
czwartek, 24 lipca 2014
Chrząszcze
Na dzisiaj kilka fotek Coleoptera znajdujących się w hodowli:
| Prosopocoilus astacoides - male |
| Prosopocoilus astacoides - male |
| Prosopocoilus astacoides - pair |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - male |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - male |
| Phalacrognathus muelleri - female |
niedziela, 29 czerwca 2014
Chrząszcze i straszyki - fotki
Dzisiaj kilka fotek, więcej zdjęć już niebawem :)
| Dares philippinicus |
| Dares philippinicus - male |
| Dares philippinicus - females |
| Chalocosoma caucasus - male |
| Chalocosoma caucassus - pair |
| Haaniella dehaani - females |
| Haniella dehaani - male |
| Haaniella dehaani - female |
| Epidares nolimatangere - pair |
| Dares sp. Crocke Range |
| Dorcus titanus SUMATRA - male |
| Dorcus titanus SUMATRA - pair |
| Cetonia aurata |
Subskrybuj:
Posty (Atom)




