wtorek, 26 listopada 2013

Pierwszy śnieg

Zima przyszła nieubłaganie.
Pierwszy śnieg zasypał wioski w okolicy Krakowa, jednak w samym mieście jeszcze zieleni się trawa. Żywiec też już spoczywa pod pierzynką, a na Kasprowym 50cm.
Razem z zimą nadchodzą więc leniwe chwile w hodowli. Dzisiaj wyjechała ostatnia paczka z owadami, jak tylko dostanę wiadomość o jej odebraniu uznam sezon wysyłkowy za zamknięty. Wszystkie nadwyżki zniknęły z hodowli.
Sezon jesienny mogę uznać za niebywale udany jeśli chodzi o względy ekonomiczne. Każdy owad, co do jednego, który był na wydaniu znalazł nowego właściciela. Kilka akcji z rodowaniem jaj pozwoliło odetchnąć inkubatorowi "sale & exchange" i odejść na zasłużony odpoczynek zimowy. Jedynie przełom maja i czerwca może konkurować z ostatnimi tygodniami pod względem "zarobkowym".
Teraz czas na chwilę wytchnienia, zostało mniej niż 50 gatunków, więc pora spokojnie pomyśleć co nowego wprowadzić na wiosnę do hodowli. Przez najbliższe 3-4miesiące w hodowli zapanuje mały zastój, te owady, które zostały muszą podrosnąć, imago jest niewiele, więc nie ma od kogo podbierać jaj. Pewnie jakaś zagraniczna wysyłka jaj wpadnie jeszcze przez zimę do zrealizowania, ale to zupełnie sporadycznie, z doskoku. Brzuszki będą tuczone, warunki pilnowane, żeby nic cennego nie padło, zaczną się weekendowe eskapady po jeżynę i ligustr, gdy zapasy się już skończą. Ale wszystko ma swoje uroki.
Chciałem zrobić taką, krótką notkę podsumowującą sezon, więc jest. Byle do wiosny, razem z owadami czekamy, aż wszystko wystrzeli zielenią.

Obiecałem kiedyś fotki geków, które znajdowały się swego czasu w hodowli, a które końcem września ją opuściły, z dniem dzisiejszym spełniam obietnicę, oto one:

Eublepharis macularius - female
Super Hypo Tangerine Carrot Tail

Eublepharis macularius - female
Super Hypo Tangerine Carrot Tail

Eublepharis macularius - female
Mack Snow

Eublepharis macularius - male
Carrot Head Carrot Tail Revers Stripe Tengerine Albino het A.P.T.O.R

niedziela, 10 listopada 2013

Przemyśleń kilka II

  1. Acanthomenexenus polyacanthus - w hodowli 7 samic i 4 samce, sypią jajami.
  2. Acrophylla wuelfingii - gatunek z hodowli którego zrezygnowałem, ostatnie jaja poleciały do Argentyny.
  3. Alienobostra brocki -gatunek opuścił hodowlę już dość dawno temu.
  4. Andropromachus scutatus "Tam Dao" - wykluło się 11młodych, niestety zaniedbałem je i całość padła, prawdopodobnie hodowla zostanie podratowana nowymi jajami z Belgii.
  5. Anisomorpha paromalus -eksperyment hodowlany prowadzony na tym gatunku przerwałem. Gatunek odpadł z hodowli.
  6. Aretaon sp. Palawan - 3 samice i aż 8samców. A wydawało mi się że jest po równo.
  7. Brasidas foveolatus - pojawiły się pierwsze jaja, ale gatunek prawdopodobnie odpadnie z hodowli.
  8. Creoxylus spinosus - jaja okazały się przegrzane. Inkubacja była źle prowadzona na samym jej początku, gdyż 17 na 20 rozbitych jaj okazało się ściętą twardą galaretką. 2 samice pozostałe w hodowli prawdopodobnie opuszczą hodowlę, ale z gatunku nie rezygnuje. Powróci do hodowli w niedługim czasie.
  9. Dares philippinensis - całkiem dobrze się je hoduje,obecnie 3-4 samice i ok 5samców.
  10. Dares sp. Corcker Range - jak w przypadku gatunku powyżej.
  11. Dares validispinus- pojawiły się pierwsze jaja, gatunek na długo w hodowli zostanie.
  12. Dares verrucosus - a tutaj samiczek jak nikt nie miał, tak nikt nie ma. Szkoda bo uwielbiam Daresy, nie przestaje szukać młodych lub jaj.
  13. Diapherodes gigantea - gatunek opuścił hodowlę już ponad miesiąc temu.
  14. Diesbachia tamyris - parka imago padła, swoje przeżywszy, czekam na klucie jaj, których niestety większość jest z partenogenezy.
  15. Epidares nolimetangere - ponad 10 młodych L1/2 i sporo jaj, jedna parka dorosła znalazła nowy dom, druga prawdopodobnie na dniach, w hodowli zostaną same młode.
  16. Epidares nolimetangere "GREEN"- samiec nadal czeka, aż mu samiczka dorośnie.
  17. Haaniella dehaanii - 4samice, 2 samce około L5.
  18. Haaniella scabra- gatunek niestety do likwidacji, ale jeśli będę miał możliwość to  wielką chęciom do niego wrócę. Pozostała tylko samica subimago.
  19. Haploclania gecko - żyją sobie spokojnie.
  20. Hemiplasta falcata - gatunek o niezwykle krótkim żywocie, bardzo szybkim cyklu rozwojowym. Od zeszłego roku uzyskałem 3 pokolenia.Czwarte było w drodze. Owady imago padły, a jaja poleciały do Japonii. Do gatunku już raczej nie wrócę.
  21. Heteropteryx dilatata - bez zmian, 1 parka imago i 1 parka L3/4
  22. Lobolithra panguana - ok 10szt L1/L2.
  23. Lonchodes philippinicus- sporo jaj. Wiecznie żywa parka padła. Gatunek raczej do likwidacji.
  24. Lonchodiodes samarensis - kolejny gatunek do odstrzału. Brak jakiegokolwiek zainteresowania nim na zamianach, czy ewentualnej sprzedaży.
  25. Lonchodiodes sp. Negros - pozostało ok 12szt L3-L6. Całość do likwacji, do gatunku już raczej nie wrócę.
  26. Lopaphus sp. Cuc Puhong - gatunek pojawił się w hodowli jakieś 3tyg. temu w liczbie 40jaj.
  27. Mearnsiana bullosa - gatunek opuścił hodowlę.O problemach z tym gatunkiem w polskich hodowlach można by napisać książkę.
  28. Medaurini sp. Cuc Puhong - w hodowli bardzo duża ilość samic i tylko 3 samce. Jakiś dziwny pech.
  29. Mithrenes panayensis - masa młodych parek L3-L6. Zastanawiam się nad zakończeniem jego hodowli.
  30. Myronides sp. Peleng - 4 samice L3, 7 samców L3-L4
  31. Necroscia annulipes- parki imago padły, została 1 samica subimago i sporo jaj.
  32. Necrosciinae sp. Da Krong - 4 pary L4 w hodowli + kilka wolnych samców, 1 nimfa L1 i 10jaj z których klują się kolejne młode. Kila z młodych rozeszło się do nowych domów.
  33. Neohirasea sp. Vietnam - zostawiłem sobie 5parek.
  34. Neohirasea sp. Cuc Phuong - podobnie jak wyżej, już są jaja z II pokolenia u mnie.
  35. Ocnophiloidea regularis - para subimago (strasznie wybiła ze wzrostem) oraz kilka (7-8) młodych L1-L2.
  36. Onchestus rentzi - ok 40jaj w inkubacji, los gatunku jest niepewny jeśli z tych jaj nic nie wyjdzie.
  37. Oreophoetes peruana - 5parek subimago.
  38. Orestes mouhotii - samiczka sobie rośnie, już L5.
  39. Orxines semperi - jakieś 15jaj w inkubacji.Gatunek do odstrzału.
  40. Orxines xiphias - parka imago powędrowała do Włoch, 2szt padły jako L5, 2 źle wyliniały i skończyły jako karma u popielic.
  41. Oxyartes lamellatus - jaja w inkubacji w liczbie 40szt.
  42. Oxyartes spinnipenis - inkubacja.
  43. Paramenexenus laetus - cały czas inkubacja.
  44. Peruphasma schultei "RED WINGS"- 1 parka, 2 samce, 40jaj.
  45. Peruphasma schultei "PINK WINGS"- 6 samców imago, 5 samic presub.
  46. Paraphanocles keratosqueleton "Trinidad" - gatunek opuścił hodowlę już jakiś czas temu, nie zamierzam wracać do jego hodowli
  47. Periphetes forcipatus - 30jaj inkubuje się.
  48. Phanocles sp. Oaxala - sypnęło kluciem jakieś 2 tygodnie temu. Młode z początku padały, ale się ogarnęły i bardzo szybko zbierały się do wylinki na L2. Niestety plany hodowlane eliminowały ten rodzaj phasmidów z hodowli, podobnie jak Alienobostra czy Paraphanocles. Owady i reszta jaj już u pana Walczaka.
  49. Pharnacia ponderosa -  30jaj w inkubacji, ale gatunek do likwidacji.
  50. Phenacephorus cornucervi "Mount Kinabalu" - dziwna sprawa z jajami, nadal są w inkubacji i nic się nie kluje.
  51. Phobaeticus serratipes - gatunek zlikwidowany z hodowli już dawno temu, bez wizji na powrót.
  52. Pseudophasma bispinosum "Tena"- troszkę pogorszyło się w hodowli.
  53. Pseudophasma rufipes - sporo jaj w inkubacji.
  54. Pseudophasma subapterum - bardzo dużo nimf L1-L5.
  55. Pseudophasma velutinum - wszystkie parki imago, i sporo jaj.
  56. Pylaemenes guangxiensis -  2 samiczki imago, sporo młodych, a wszystkie jaja z inkubacji poleciały do Japonii ( z pozdorwieniami dla Tsuyoshi' ego).
  57. Ramulus nematodes "BLUE" - jaja od Sylwestra podratowały hodowlę, kolejne młode pięknie rosną.
  58. Ramulus sp. Khao Yai - w inkubacji około 100 jaj.
  59. Ramulus sp. Togian Island - sypnęło kluciem, nimfy szybko rosną, nie nastarczają zbyt dużo problemów.
  60. Rhaphiderus scabrosus - gatunek wyeliminował się sam, padły wszystkie nimfy, nie akceptowały rododendronu, a dziurawiec mrożony szubko się skończył. Zaczęły jeść dąb, ale szybko na nim padały.
  61. Sipyloidea larryi - jaj jest jednak całkiem sporo, gatunek pozostanie w hodowli na minimum 2 następne pokolenia.
  62. Sipyloidea meneptolemus - tylko 20jaj w inkubacji, chcę gatunek utrzymać jeszcze w tym pokoleniu.
  63. Sungaya inexpectata "LOWLAND" - 3 parki imago, ale prawdopodobnie polecą z hodowli.
  64. Tisamenus serratorius- samica imago, 11szt L3/4.

Z prostoskrzydłych:
  1. Ancylecha fenestrata - jaja źle wyinkubowane, niestety gatunek z hodowli poleciał.
  2. Mecopoda elongata - 2 samice subimago i 1 samiec subimago.
  3. Orophus tesellatus - całe stadko poleciało do Anglii. Część jaj do Francji i Japonii, te które pozostały zostaną wysłane w nadchodzącym tygodniu do Belgii.
  4. Proscopia scabra - samiec mieszka sobie już w Anglii.
  5. Pseudoproscopia latirostris -liczebność przedstawia się w proporcjach 3:1. Niestety nie wiem które to samce, a które to samice.
  6. Srilpnochlora couloniana - samica jaja złożyła, jakiś czas temu padła, samce poleciały również do Anglii.
  7. Xenocatantops sp. - padł samczyk, w sumie nie wiem czemu, samica złożyła pierwszy pakiet ok 30jaj.
I na tą chwilę to wszystko.

Przemyśleń kilka

Dawno nie pisałem, sporo w hodowli się wydarzyło, więc notatkę rozbiję na dwie części:
I - moje rozważania i dywagacje,
II - tradycyjnie aktualny stan hodowli

A więc od czego zacząć.
Może od tego, że troszkę, albo znacznie okrojono hodowlę. Powody są bardzo różne, zaczynając od zbliżającej się zimy, po zdecydowany brak miejsca na coraz bardziej rozwijającą się hodowlę.
Z liczby +60 gatunków, zleciałem do ok. 55-53. Niby nie dużo, ale jednak w całym rozrachunku robi to spore wrażenie.
Z hodowli odeszły gatunki, które powodowały najwięcej problemów, wyeliminowały się one same, bez mojej "pomocy", czy planów na ich eliminację. Zrezygnowałem i nadal będę rezygnować z gatunków, których pełny cykl od jaja do imago udało się przerobić więcej niż 3razy.
I tak planując co z hodowli usunąć, a co zostawić napatoczyłem się na pewien problem.
Mianowicie przeczesując internet i umieszczając owadzie oferty na wielu forach zagranicznych zacząłem się zastanawiać jak funkcjonują inne owadzie hodowle zagranicznych znajomych. Od dłuższego czasu wzoruję się na hodowli mojego znajomego z Czech. Chodzi głównie o ilość hodowanych gatunków. Do nie dawna u mnie była to liczba dochodząca do 70gatunków, u niego sięga 110. W hodowli znajdują się zarówno tak popularne gatunki jak indyjskie, rogate, a również rarytasy, których ja sam nie posiadam. Tyle że z taką liczbą owadów wiąże się niesamowicie wielka ilość czasu poświęcana im, wysprzątać wszystkie terraria, dodać pokarmu - to czynności, które muszą odbywać się praktycznie raz w tygodniu, dość regularnie. 100 czy 70 gatunków nie można ulokować w 5-10 zbiornikach, ich liczba musi sięgać min. 20 szt., tak by hodować po 2-3 gatunki w jednym terrarium, licząc się z tym że część gatunków będzie niejako zalegać w formie jaj w inkubatorach.
Z drugiej strony pojawiły się hodowle, które liczą po 10-20gatunków, które są niesamowicie interesujące, są to zwykle gatunki odkrywane na bieżąco danego roku, a ich hodowla trwa zwykle od jaja do imago i na tym się kończy. Takiej hodowli można poświęcić więcej uwagi, zauważyć ewentualne błędy znacznie szybciej niż przy liczbie liczbie powyżej 70gat. Ale czy taka hodowla jest atrakcyjna, albo czy niesie ze sobą jakiś naukowy podtekst? Po za wprowadzeniem na rynek gatunków nowych, co jest bezsprzecznie na +, trudno zauważyć w jednym pokoleniu interesujące zachowania, dokonać wnikliwego opisu gatunku, poznać w pełni preferencje pokarmowe, wyłapać błędy, które mogą pojawiać się w hodowli tego gatunku w przyszłości. Nie mówiąc o chęci przeprowadzenia pokazu, czy wystawy, bo jeśli w hodowli mamy 10gatunków, z czego 5-6 to nimfy trudno wyeksponować piękno i atrakcyjność bezkręgowców, które w formie nimfy są zwykle mało "wystawowe". Trudno z tego względu, bo nie osiągalne jest zgrać całą umowną dziesiątkę w jednym czasie w formie imago.  Łatwiej będzie za to zdobyć nowy ciekawy materiał do hodowli, bo przy małych hodowlach są to zwykle rzadkie gatunki, jak wcześniej wspomniałem.
W dużych hodowlach znacznie trudniej wyłapać błędy, czy problemy, które pojawią się w jej trakcie. Ale jest to hodowla bardziej reprezentacyjna, można bez problemu zabrać ok 20gatunków na wystawę, bo zawsze 30-50% z tej 70dziesiątki będziemy mieli w formie imago. Łatwiej zaobserwować pewne ciekawe zachowania i niepodważalnie łatwiej dokonać opisu gatunku. Ale co robić z ewentualnym przychówkiem popularnych gatunków? Sam borykam się z tym problemem. Gatunki popularne praktycznie nie znajdują nowych właścicieli, rynek zbytu jest niezwykle ubogi.
I tu pojawił się problem - czy wobec mojej aktualnej sytuacji, gdzie owady są często wykorzystywane, eksponowane na uczelni prowadzić "mega" rozbudowaną hodowlę, borykać się z problemem nadwyżek nieznajdujących nowych właścicieli, stałym brakiem miejsca na nie, czy poprowadzić hodowlę ukierunkowaną na małą liczbę gatunków, które są nowo odkryte, atrakcyjne pod względem wyglądu, stanowią doskonały materiał na wymiany, ale w przypadku których wystawy raczej odpadają?
Odpowiedzi nie znam na tą chwilę.
Staram się rezygnować z gatunków, których miałem już wiele pokoleń, gatunków kłopotliwych, mało barwnych. W hodowli zostawiam te nowsze, z interesujących mnie rodzajów, czy bardzo kolorowe. Póki co ich liczba wynosi ok 53 + prostoskrzydłe. Planuję okroić ją jeszcze o kolejne 10-15gatunków, tak by móc sprowadzić 5-10 zupełnie nowych. Zobaczymy jak mi się to uda.
Niby nie lubię półśrodków, ale liczba 20gatunków wydaje mi się za mała, 70 za duża, czas zatem wybrać jakiś kompromis i ulokować się gdzieś po środku z 40gatunkami. Nie za dużo nie za mało, powinno się znacznie łatwiej ogarniać niż tą wielokrotnie wspomnianą 70, a i uda się zachować reprezentacyjność.
I chyba właśnie odpowiedziałem sobie na pytanie w jakim kierunku poprowadzić hodowlę.

czwartek, 3 października 2013

Notatka hodowlana

Z niewielkim opóźnieniem, ale wypadałoby podsumować Noc Naukowców.
Impreza bardzo ciekawa. Bardzo dużo- jak na te kilka godzin- zwiedzających. Ponoć wystawa hodowli cieszyła się wielkim zainteresowaniem. Takie wieści dochodzą mnie od wykładowców.
Fakt faktem, nawijałem non stop, tyle dobrze, że na godzinkę wpadła pomoc z ciętym humorem. Pytania standardowe, począwszy od tego co to jest, co je, czy gryzie, po bardziej wyszukane typu co wchodzi w skład anisomorpholu czy peruphasmalu.
Na pożarcie rąk zwiedzających i aparatom został wystawiony jeden z osobników Haaniella dehaani. Ku zdziwieniu bardziej odważne okazały się dzieciaki z podstawówek i dziewczyny niż chłopaki, biorąc robactwo na ręce i bez większego lęku operując owadami. No nic, bywa, dziwna tendencja. Prócz żywych owadów w sali wystawiane były również preparaty pod mikroskopami, zbiory entomologiczne i co nie co z pasieki. Egzotycznym sąsiadem był sklep terrarystyczny Bazyliszek (poleca się waszej uwadze). Mam nadzieję, że i u pana Kuby masa ludzi była, a węzy i jeży za bardzo nie wymęczyła.
Podsumowując, oceniam całe przedsięwzięcie na solidne +4. Była dobrze, ale coś bym jeszcze dodał. W głowie już rodzą mi się pomysły, które mam zamiar wykorzystać w kolejnej edycji. Ale to za rok. Dociągnijmy do tego czasu hodowlę do właściwego stanu.

I żeby nie było - Noc Naukowców przeżyły wszystkie owady.


A co w  hodowli?
Głownie to przewaga nimf nad podrostkami, czy imago. W sumie to cieszy taka sytuacja (bo kluje się sporo gatunków), ale gdyby teraz wskoczyła jakaś ekspozycja byłoby słabo.
Z ważniejszych zdarzeń to:
Niespodziewany pogrom młodych Ramulus nematodes BLUE, źle zniosły transport z Żywca i słabo się zaaklimatyzowały do przestronnego terrarium. Oby Sylwester podratował hodowlę jajami.
Kluje się od groma nowych gatunków, począwszy o wspomnianych już kiedyś Necrosciinae sp. Da Krong ( większość nimf już L2), przez Epidares nolimetangere, Hemiplasta falcata (już 3 pokolenie w hodowli), Lonchodiodes sp. Negros, Medaurini sp. Cuc Puhong (na dobrą sprawę to jest inwazja młodych), Myronides sp. Peleng, Pseudophasma bispinosum "Tena", Rhaphiderus scabrosus (ostatnie jaja), Pylaemenes guangxiensis, Pseudophasma subapterum, po długo wyczekiwane gatunki takie jak: Andropromachus scutatus "Tam Dao", Ramulus sp. Togian Island, Ocnophiloidea regularis. 
Zaobserwowałem pierwszą kopulację Xenocatantops sp.
Linieją młode Pseudoproscopia latirostris. 
No i w sumie tyle. Jakieś pojedyncze zgony z powodu złej wylinki, czy ze starości się zdarzają, ale opiszę to wszystko przy dokładniejszej notatce.

Z nie owadzich wieści hodowlę opuścił haremik gekonów lamparcich. Przy okazji wystawiania oferty zrobiłem troszkę fotek, tak więc lada dzień na blogu pojawi się nie owadzie urozmaicenie.
Dlaczego geki opuściły hodowlę? O tym niebawem. 

wtorek, 24 września 2013

Stilpnochlora couloniana

Po przeciągającym się do granic możliwości oczekiwaniu na jaja, w końcu udało się zaobserwować samicę w trakcie ich składania. Pora nietypowa bo ok 7 rano, przy czym samica znosi jaja zwykle w środku nocy, gdy wkoło panuje wszechobecny spokój.

Tak więc teraz krótka charakterystyka gatunku.

Naturalnym środowiskiem  występowania tego przedstawiciela prostoskrzydłych (Orthoptera) jest Floryda, Kuba, notowane jest również jego występowanie na Karaibach i Jamajce.
Stilpnochlora couloniana to największy, łatwo dostępny w hodowli gatunek z rodzaju Tettigonia.
Dorosłe samice osiągają ok. 4,5cm długości ciała. Wielkość może nie imponuje, ale należy doliczyć jeszcze wielkie skrzydła wystające daleko za odwłok. Wraz ze skrzydłami samice osiągają przeciętnie 8,5cm, maksymalnie 9cm. W hodowlach nie spotkałem się nigdy z większymi osobnikami. Samce są nieco mniejsze; długość ciała ok 3cm, ze skrzydłami 7cm.
Jest to gatunek niezwykle prosty w hodowli, zarówno jeśli chodzi o inkubację jaj, odchów nimf czy imago.
Dorosłe samice składają w ciągu swojego życia ok. 3 pakiety, w których znajduje się od 60 do ponad 120 jaj. Rekordzistka złożyła u mnie pakiet liczący dokładnie 126jaj. Składanie jaj rozpoczyna się po 1-2 miesiącach od ostatniej, imaginalnej wylinki. Jaja składane są na pędach pokarmu, gałęziach służących jako wystrój, czy siatkach wentylacyjnych, mocowane są do nich za pomocą lepkiej wydzieliny z aparatu gębowego samicy. Ułożone są w dwa lub 3 rzędy, kształt dyskowaty, owalny, koloru szaro- brązowego.
Inkubacja trwa zwykle 1,5- 2miesiące. Odbiega jednak nieco od inkubacji jaj straszyków. O ile inkubacja może odbywać się na ręcznikach papierowych, o tyle temperatura musi być znacznie wyższa. Powinna się utrzymywać na poziomie 26-28*C. Wilgotność w inkubatorze winna wynosić 75-85%. Zapewni to zraszanie jaj co wieczór, lub woda parująca z dna inkubatora butelkowego.
Młode lęgną się zwykle w 2 turach, w przeciągu 24 godzin. Są niezwykle kolorowe. Świeżo wyklute L1 zachwycają kolorami, jest to feeria barw: żółty, zielony, czerwony, niebieski, fioletowy. Słowem tęczowe nimfy. Młode są skoczne, co znacznie utrudnia prace w zbiorniku hodowlanym. Śmiertelność wśród młodych nie jest wysoka. Przy zapewnieniu odpowiedniej ilości świeżego pokarmu, temperatury z rzędy 22-24*C i dostatecznej wilgotności (ok 75%) przeżywalność wynosi ok 90%. Niestety, z wiekiem nimfy tracą swoje kolory, już jako L2 nie bardzo przypominają siebie z przed wylinki. Podstawowym kolorem ciała zaczyna być zielony, z wiekiem kolor ten nabiera intensywności i jest podstawową barwą starszych nimf (młodsze nimfy posiadają ciemne; brunatne lub czarne zabarwienie górnej części tułowia i pierwszego segmentu odwłoka) jak i imago.
Płeć u tych owadów spokojnie można już odróżnić po 5 wylince, gdy samica posiada już wyraźnie zaznaczone pokładełko.
Dorosłość osiągają zwykle po 3miesiącach od wyklucia. Dorosłe owady nie są już tak skoczne jak nimfy, samce jednak bardzo dobrze latają, nawet na spore odległości.
Dorosłe samce wydają przenikliwe, "syczące" dźwięki. Nie powinny one jednak przeszkadzać właścicielowi nocą, nie są uciążliwe i samce wydają je zwykle w momencie poprzedzającym kopulację. Samice imago posiadają wyraźne pokładełko długości ok 3-5mm.
Samica po kopulacji nosi jakiś czas białawy lub żółtawy, przejrzysty spermatofor, który po porzuceniu przez samicę często można znaleźć na dnie terrarium.

Zarówno nimfy ja i dorosłe karmimy maliną, jeżyną. W mojej hodowli nie chętnie podgryzały inne rośliny. Sporadycznie był to dąb, buk, czy leszczyna. Niektórzy hodowcy podają im również ligustr. Jest to jednak problematyczny pokarm jeśli chodzi o okres zimowy. Owady te bardzo dużo jedzą, pochłaniają niezwykłe ilości pokarmu, dlatego należy pamiętać o ciągłym uzupełnianiu jego braków. Wraz z dużym apetytem w parze idzie spora ilość zanieczyszczeń. Owady pozastawiają po sobie sporą ilość odchodów, terrarium należy zatem regularnie czyścić, chcąc uniknąć rozwoju pleśni w podłożu i wizyt niechcianych gości jak np. ziemiórki.
Gatunek ten (w odróżnieniu od innych prostoskrzydłych z mojej hodowli) nie wykazuje kanibalizmu. Od lat hodowany jest wspólnie z różnymi gatunkami straszyków w jednym terrarium. Nie polecam jednak łączyć go z liśćcami, gdyż owady mogą zostać znacznie przez pasikoniki nadgryzione i to nie z przyczyn ich "mięsożerności" a z powodu pomylenia współlokatora z liściem pokarmu.
Swoje pasikoniki w liczbie 5szt hoduję w terrarium o wymiarach 30x20x35(wysokość) cm. Razem z nimi mieszkają jeszcze inni przedstawiciele Tettigonia , czyli mniejszy znacznie rzadszy Orophus tesselatus w liczbie 6szt. Miejsca w terrarium jeszcze sporo pozostaje, owady nie wchodzą sobie w paradę, więc myślę że terrarium o wymiarach 30x30x30cm zapewni pełen komfort 5parkom.

No i to by było na tyle notatki. Na zakończenie fotki, które udało się dzisiaj ustrzelić telefonem i stare fotki osobników hodowanych jakieś 4lata temu.

Stilpnochlora couloniana - laying eggs

Stilpnochlora couloniana - female imago


Stilpnochlora couloniana - couple imago

Stilpnochlora couloniana - male imago

poniedziałek, 23 września 2013

Małopolska Noc Naukowców 2013

Dzisiaj krótka wzmianka i reklama.
Otóż zapraszam wszystkich chętnych na kolejną już  małopolską Noc Naukowców. Jedno ze spotkań, wystaw i pokazów odbędzie się na wydziale Hodowli i Biologii Zwierząt Uniwersytety Rolniczego w Krakowie. Będzie tam również obecna moja patyczakowa hodowla.
Owady błyski fleszy lubią, z chęciom zaprezentują skrzydełka. Będzie można dowiedzieć się ciekawostek, uzyskać porady hodowlane z pierwszej ręki, a i pewnie nabyć co nieco do hodowli.
Zapraszam od godz. 18 do 23 w najbliższy piątek (27 IX) na wydział HiBZ UR.

Małopolska Noc Naukowców 2013

środa, 18 września 2013

Idzie zima, rób zapasy

W ciągu ostatniego tygodnia otrzymałem chyba siedem wiadomości z zapytaniem co robić zimą z pokarmem dla owadów.
Tak więc sezon na te pytania uważam za otwarty. Pojawi się ich do czasu pierwszego śniegu jeszcze tyle, że szkoda liczyć, a i odpowiadać na każde z kolei szkoda, bo są to pytania powielane z roku na rok i wystarczy wpisać jedną frazę, taką jak "zima" w szukajce na terrarium.pl w odpowiednim dziale, by znaleźć odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania.
No ale nie każdy na terrarium.pl musi siedzieć, toteż pyta mailowo, czy w inny sposób, a blog ten też po to powstał by pomagać, a nie "zjeżdżać" innych jak to wyżej uczyniłem, za co w pierś się biję.

Więc do rzeczy.

Jako że październik za pasem, dni coraz krótsze, noce chłodniejsze, a poranki przywitają nas lada dzień przymrozkami sam wybrałem się po małe zapasy do lasu.
Wyjazd do Krakowa też nic dobrego w tej kwestii nie wróży, bo jednak żywieckie roślinki z dala od cywilizacji są o niebo lepsze od tych przetrzymywanych na balkonie w centrum Krakowa.
Tak więc plecak, wielki lniany wór, nożyczki, rękawice co by się nie pokłóć i na spacer po łąkach i do lasu.
Zebrałem rośliny takie jak: jeżyna (Rubus sp.), dąb (Quercus sp.), dziurawiec (Hypericum sp.), paproć (coś z Polypodiaceae).

Zacznijmy zatem od jeżyny, bo to ona stanowić będzie podstawę diety większości gatunków w nie tylko mojej hodowli zimą.
Zanim spadnie pierwszy śnieg, a w trakcie gdy z drzew lecą już liście, bardzo dobrze jest wybrać się do pobliskiego lasu w poszukiwaniu jeżyny zimozielonej. Jeśli z drzew opadają już liście, lub są zżółknięte, a jeżyna ma nadal zielone liście znaczy to, że jest zimozielona i możemy być pewni, że przetrwa całą zimę pod śniegiem.
Ale nie każdy ma czas by chodzić do lasu co tydzień i zbierać jeżynę dla owadów.
Oczywiście można się wybrać, przynieść jej znacznie więcej i wpakować do zamrażalnika, ale nie jest to najlepszy pomysł. W lesie, panuje zupełnie inny mikroklimat niż w zamrażalce, temperatura jest nieco wyższa niż w terenie otaczającym las, na dodatek liście jeżyny przykryte są warstwą śniegu, która izoluje je przed mrozem i wiatrem. Dzięki temu są zawsze zielone i soczyste, nie sczerniałe i wiotkie, jak po wyjęciu z lodówki.
Można takie zapasy wsadzić do wiadra z wodą i zostawić je w piwnicy czy w garażu. Jest to nieco lepszy pomysł, gdyż rośliny pozostaną w miarę świeże przez okres 2-3 tygodni, o ile będziemy uzupełniać im wodę i od czasu do czasu zrosimy liście zapewniając wyższą wilgotność niż ta, która panuje w zamkniętych pomieszczeniach. Ale po tym czasie liście zaczną żółknąć i schnąć, łodygi gnić i rośliny nie będą się do niczego nadawać.
Według mnie, najlepszym sposobem jest opcja trzecia, czyli coś pomiędzy mrożeniem, a przetrzymywaniem w pomieszczeniu.
W metodzie tej chodzi o jak najlepsze odzwierciedlenie w warunkach przydomowych warunków panujących w lesie pod śniegiem.
Zatem, gdy mam już zebrane rośliny (dobrze gdy jest ich całkiem sporo), na dworze leży już śnieg, a w prognozie pogody zapowiadają śnieżyce i 20 stopniowe mrozy, poszukujemy płachty materiału, może to być stare prześcieradło lub płótno do owijania roślin przed mrozem.
Łodygi roślin przycinamy pod skosem, pędy układamy równo jeden na drugim od czasu do czasu przelewając je wodą, nie otrząsając ich jednak z nadmiaru. Ważne jest to by wody zostało jak najwięcej między liśćmi. Możemy je związać w pęczki by łatwiej było je wybierać porcjami, gdy nadejdzie czas karmienia. Końce łodyg owijamy częściom materiału dobrze nasączonego wodą, a całość zawijamy w pozostałą część materiału, lub płótno do izolacji roślin. Takie zawiniątko wynosimy na dwór, sytuujemy gdzieś pod murem domu by był do niego łatwy dostęp i zasypujemy śniegiem. Śnieg zapewni izolację przed mrozem, woda między liśćmi przez pewien czas będzie dostępna dla roślin przez co tak szybko nie zeschną.
W ten sposób przygotowane jeżyny wytrzymały u mnie blisko 3 miesiące i po wniesieniu do domu były jak dopiero co zerwane, a świeżość utrzymywały do następnej podmiany pokarmu, nie schnąc ani opadając.
 Jeśli mieszkamy w bloku możemy tę metodę nieco zmodyfikować; wkładamy rośliny do miski z wodą, musimy jednak pamiętać o tym by pozbawić łodygę od dołu liści na długości ok 10cm, gdyż ta część zamarznie w wodzie. Wynosimy je na balkon. Rośliny polewamy obficie wodą i opatulamy prześcieradłem lub czymkolwiek innym co ochroni je przed mrozem, dymem, a zapewni wymianę gazową.

Jeżyna - Rubus sp.

Jeżyna - Rubus sp.

Na zdjęciach jeżyna z dużymi kolcami -rośnie na nasypach, lub przed lasami, w głębi lasu spotkamy tzw. jeżynę bezkolcową z delikatnymi włoskami pokrywającymi liście i cienkimi kolcami na łodygach.


Malina swoje liście i wartości pokarmowe utrzyma najdłużej do połowy listopada. Tak zwane odmiany jesienne, które owocują późnym latem i we wrześniu zatrzymują liście najdłużej. Niejednokrotnie zbierałem jeszcze pędy z zielonymi liśćmi w okolicach 10-16 listopada.
Większość malin, przynajmniej w moim sąsiedztwie, już nabiera bordowego zabarwienia łodygi, a dolne liście zaczynają już żółknąć co niechybnie zwiastuje koniec lata. Będą się nadawały do zerwania jeszcze przez około 3-4tygodnie.
A co z mrożeniem liści malin? No niestety to nic nie da. W skrócie - woda znajdująca się w liściach rozsadzi komórki pod wpływem ujemnej temperatury. Liście staną się brązowe, będą nieprzyjemnie pachniały, zaczną odpadać od łodyg i szybko pleśnieć lub schnąc na wiór przy niskiej wilgotności. A nie o taki pokarm zimą nam chodzi. Takie liście nie zawierają nic dobrego i przydatnego w diecie owadów.

Maliniak

Malina - odmiana jesienna - przebarwień łodyg brak

Malina - widoczne przebarwienia łodyg


Mam nadzieję, ze temat rodzaju Rubus wyczerpałem, brnijmy zatem dalej.

Co z dębem? Dąb powinien utrzymać w miarę zielone liście najdłużej do pierwszego tygodnia listopada (zwykle w drugiej połowie października jest już jednak żółty). Potem zaczną żółknąć i brązowieć i nie będą nadawały się zbytnio na pokarm.
Dąb można jednak zamrozić. Póki ma on jeszcze zielone liście, a temperatury są już bardzo niskie, zbieramy gałązki, równo podcinamy wkładamy do worka i wjeżdżamy z nimi do zamrażalki.
Po wyciągnięciu porcji najlepiej jest ją zanurzyć w zimnej wodzie. Dzięki temu liście będą bardziej zielone, jednak nie ma się co łudzić, w większości i tak zbrązowieją i zeschną na drugi dzień. Jednak pozostaną długo na gałęzi i będą mimo to chętnie podgryzane przez owady, a niejednokrotnie mogą uratować hodowlę gatunku, który nic innego niż dąb nie tknie. Oczywiście do karmienia nadaje się zarówno dąb szypułkowy, bezszypułkowy jak i czerwony.

Dąb - Quercus

Kolejny strzał - dziurawiec (Hypericum). Posiadam w hodowli gatunki, które żywią się tą rośliną. Postanowiłem więc poeksperymentować z mrożeniem. Wyniki są zadowalające. Po tygodniu przebywania w zamrażalce w foliowym woreczku, pędy po wyciągnięciu zanurzeniu w zimnej wodzie były zielone przez ok 20min, potem nabrały nieco srebrnej barwy i barwą bardziej przypominały Eucaliptus gunii, niż dziurawiec. Mimo to owady żerują na nich bez problemu. Do karmienia nadaje się zarówno ten dziko rosnący z łąki jak i formy ogrodowe, czy doniczkowe.

Dziurawiec - Hypericum

Dziurawiec - Hypericum

W lesie zebrałem również paprotkę. Co prawda nie zamrażałem jeszcze nigdy paproci, ale zimą szukając jeżyny bardzo często można znaleźć połamane przez śnieg zeszłoroczne liście. Podejrzewam zatem, że przy zapewnieniu większej wilgotności, sprawdziłby się najlepiej sposób mrożenia jak w przypadku jeżyny, to znaczy zawiniątko i na dwór pod śnieg. Oczywiście zimą  można ratować się paprotką domową o ile nie jest ona podlewana nawozami, czy zraszana insektycydami.

Paproć domowa z dniczki

Paproć z lasu

No i teraz nasz gość specjalny. Roślina, która spędza sen z powiek wielu amatorom - ligustr (Ligustrum).
To na jego temat pojawia się najwięcej pytań, to on jest mogło by się wydawać najbardziej problematyczny. Nic bardziej mylnego.
Ligustr, jak wiele innych roślin posiada odmiany zimozielone. Utrzymują one zielone liście całą zimę. Ale nie tylko one. Zwykły ligustr używany do formowania żywopłotu, sadzony między blokami, czy w ogrodzie, jeśli tylko chroniony jest od wiatru np. ścianą bloku czy inną rośliną jak Thuja również zatrzymuje liście całą zimę. Co prawda nie jest on tak gęsto pokryty liśćmi jak odmiana zimozielona, gdyż część z nich i tak opadnie, ale jest on o wiele łatwiej dostępny.
Liście z czasem, zwłaszcza gdy zima długo trwa mogą przybrać nieco bordową barwę. Bez obaw. Nadają się one tak samo do karmienia, jak te zielone. Wiatr jest największym wrogiem ligustru zimą. Dlatego najważniejsze jest szukać go między blokami, gdzie wiatr najmniej szaleje. W parkach często nie ma miejsc, w których żywopłoty byłyby osłonięte. O zanieczyszczenia nie ma się co zbytnio martwić, hodowałem owady całą zeszłą zimę na ligustrze z blokowiska z centrum Krakowa, a poprzednie lata (gdy mieszkałem w Żywcu) często rwałem gałązki na osiedlu wracając ze szkoły.
Mrożenie ligustru podobnie jak maliny nic nie da. Liście zbrązowieją, opadną i spleśnieją. Opcja zawiniątka też na nic się zda. Dlatego nie ma co panikować, a szukać miejsca gdzie wiatr nie hula, a ligustr rośnie.
A jak wygląda ligustr zimozielony? Liście są bardziej owalne, większe i bardziej mięsiste niż zwykłego. Zwykle są jaśniejsze, jasno zielone, czy wręcz żółtawe, ale zwykle występują w odmianie "variegata" zielone wnętrze, jasno obwiedzione. Wystarczy wklepać "ligustr zimozielony" w wujka googla i zobaczyć w grafice. Zdjęć cudzych umieszczać nie będę, a w necie jest ich cała masa.

Ligustr - Ligustrum

Z roślin dostępnych cały rok, a występujących w diecie owadów warto wymienić również ognik (Pyracantha). Jest to roślina jednak wrażliwa na mrozy i nie wszędzie przetrwa zimę. Warto ją dlatego przed przymrozkami owinąć jakimś materiałem, lub podobnie jak ligustr ochronić przed wiatrem i mrozem innymi roślinami, lub szukać między blokami/ domami.

Ognik - Pyracantha

Ognik - Pyracantha

Kolejna to rododendron (Rhododendron). Tej roślinie nie straszny śnieg i mróz. Jest często sadzona w ogrodach, między blokami, na działkach. Zachowuje liście zielone przez cały rok.

Warto wspomnieć również o oleandrze (Nerium). Często można go spotkać na słonecznych tarasach, ja osobiście hoduję go jako roślinę pokojową. Jest on wiecznie zielonym krzewem, który stanowi pokarm m.in dla takiego gatunku jak Trachythorax maculicollis. Jest on pospolicie sadzony wzdłuż alejek, czy na placach w Grecji, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech czy Izraelu. Należy pamiętać jednak, ze każda część rośliny jest silnie trująco i po kontakcie z sokiem z odciętej części należy umyć ręce.

Oleander - Nerium

Z kolei gdy zima zacznie ustępować, najwcześniej pąki wypuszcza bez lilak/ lilak pospolity (Syringa vulgaris). Również najwcześniej posiada on w miarę rozwinięte liście. Zawierają one jednak bardzo dużo soków, które nie najlepiej wpływają na układ pokarmowy owadów. Świeże, dopiero co rozwinięte liście podajemy w niewielkiej ilości, gdyż nadmiar powoduje biegunki, a w extremalnych wypadkach śmierć owada. Gdy liście są już suche - nie lepkie - w dotyku, lilak stanowi równie dobry co ligustr pokarm dla owadów.

Lilak - Syringa vulgaris


Oczywiście należało by wymienić jeszcze takie rośliny jak buk (Fagus), leszczyna (Corylus) czy grab (Carpinu), gdyż są one dobrym urozmaiceniem w diecie, głównie wiosną, gdy liście są świeże, a owady po zimie potrzebują świeżej dawki witamin.
Truskawkę czy poziomkę (Fragaria sp.) które również sprawdzają się jako urozmaicenie diety, gdyż nie jest prawdą, że owady należy hodować cały czas na jednym pokarmie. W terrarium spokojnie można umieścić flakon z 2-4 rodzajami roślin pokarmowych, a owady same wybiorą co chcą jeść. Błędne są stwierdzenia, jakoby urozmaicona dieta powodowała problemy zdrowotne owadów.
Bluszcz (Hedera) również sprawdza się jako roślina żywicielska, ale nie u wszystkich gatunków. Akceptują go głownie gatunki z rodziny Heteropteryginae, czy te najbardziej popularne gatunki będące w znacznej mierze polifagami.
Eukaliptus (Eucalyptus sp) jest często nieodzownym elementem w hodowli głównie australijskich gatunków. W handlu łatwo nabyć takie gatunki jak E.gunii czy E.citriodora. Oba gatunki równie dobrze sprawdzają się jako pokarm i są przyjmowane przez większość straszyków, a przy takich rodzajach jak Anchiale ssp., Acrophylla ssp. wydają się być niezastąpione i nieodzowne w diecie.
Nadal rzadka do nabycia w Polsce jest roślina taka jak salal (Gaultheria shallon). Jest ona używana w kwiaciarniach do przystrojenia bukietów, a w hodowlach powinna stanowić podstawę diety takich gatunków jak Achrioptera fallax czy Marmosoidea rossea

O trzykrotkach, sałatach, bazyliach nie napiszę teraz bo to kwestia na kolejny obszerny wpis, czym NIE karmić owadów, więc to w swoim czasie. Dzisiaj wymieniłem rośliny najczęściej stosowane w diecie straszyków oraz wymieniłem sposoby ich przetrzymywania zimą.
Mam nadzieję, ze wpis ten rozjaśni wiele problemów i odpowie na pytania. Każdy kto zapyta, będzie usilnie bowiem do niego odsyłany, aż nauczy się co i jak.