Od czego zacząć by tą notkę?
Może od tego że mija 10 lat od czasu rozpoczęcia hodowli owadów? Dekada w tym fachu, zgłębianie tajników chowu, mniej lub bardziej udane hodowle różnych gatunków, wiele gatunków wprowadzonych dzięki mnie na polski rynek, kilkadziesiąt opisów, cały czas praca nad tym by spopularyzować hodowle owadów, która u nas w kraju jest daleko za hodowlą pajęczaków czy gadów. Na tym minęły te lata. Zaczęło się niewinnie od patyczaków rogatych, później dziecięca zajawka przerodziła się w pasję poplątaną z obsesją.
Mój mały matecznik jakim była phasmodea.prv pozwolił czerpać widzę garściami, mimo iż internet wówczas jeszcze niewiele mówił w języku polskim o straszykach. Ale jak się chciało, to się dało. Jakoś w 2009 phasmodea przeżyła modernizację, połączoną z rozpadem i destrukcją forum. "Unowocześnienie" forum stało się dla wielu pretekstem do odejścia, rezygnacji z hodowli, lub zaszycia z nią w domowym zaciszu, bez dzielenia się sukcesami hodowlanymi ze światem. Forum zapomniane przez administrację, nie było nawet w stanie żyć własnym życiem. Ludzie się rozeszli, jednostka zrzeszająca hodowców dogorywała. Ja w tym czasie zająłem się pracą na rzecz TCP, portalu terrarystycznego. Kontakty pozostały, pomimo że nowych amatorów straszyków nie przybywało, stała ekipa z phasmodei trzymała się razem. Ja, Raistlin, profesor, Marcin_Walczak, jankol, potem jeszcze jedrek1995, zoltyjesiennylisc, sylwa_2 to byli ludzie, którzy trzymali hodowlę owadów na poziomie. Tworzyli opisy, sprzedawali nadwyżki praktycznie przez cały czas mojej obecności w świecie owadzim i w chwili kiedy go na chwilę opuściłem. Muszę też wspomnieć o Ginie, Jahoo, Wredocie "Patyczacy" Alince :D, Chitosie, zibie, Płocie, misencjonie - ludziach z phasmy, dzięki którym forum się kulało, ale z którymi kontakty pogorszyły się lub zerwały po rozpadzie forum. Lata 2008-2010 to zarazem największy rozkwit rynku w nowe gatunki dzięki nawiązaniu współpracy z zagranicznymi hodowcami, oraz zmierzch mojej hodowli, na okres blisko 2 lat. Ja do hodowli jednak wróciłem, w między czasie odpadł profesor (zajął się gekonami gruboogonowymi), jedrek1995, ale reszta cały czas funkcjonowała, co pozwoliło mi na nowo wrócić do gry. I od tej pory zauważyć można śmierć na rynku owadzim. Od jankola brak wieści, nie wiem nawet czy nadal organizuje wystawy w Kołobrzegu, chwilową nadzieję był user piter11, który kupował sporo gatunków, ale niestety nie zakorzenił się w tym fachu na dłużej. Pojedyncze jednostki zaopatrywały się w pojedyncze gatunki, co nie dawało nadziei na pociągniecie hodowli takich gatunków jak Trachythorax maculicollis (swoją drogą gatunek który mnożył się w zawrotnym tempie, nie nadążaliśmy z rozprowadzaniem nadwyżek bo cały okres rozwoju od złożenia jaja do imago trwał raptem 4-5miesiecy, a samice składały setki jaj), Medaurini sp. Cuc Puhong, Neohirasea sp. Cuc Puhong czy Pseudophasma bispinosum. Jeszcze w zeszłym roku była jakaś nadzieja na podniesienie się z dołka hodowlanego w PL, jednak to była tylko chwilowa poprawa. Mimo że ludzie owady kupują, nie rozmnażają ich, pasja się nie rozrasta, a jeśli już to "pączkuje"w inne rejony takie jak gadzie czy pajęczarskie. Hodowle ratowały rynki zagraniczne, tam ruch był, jest i mam nadzieję będzie zawsze, choć na chwilę obecną widzę już też pewne przesycenie, nadwyżki nie schodzą tak błyskawicznie jak chociażby 10miesięcy temu. Teraz przyszła pora na Raistlina, on też rezygnuje z hodowli. W grze pozostają raptem 3 osoby, które hodują owady profesjonalnie. W kraju z cudem graniczy pozyskanie osobników gatunków ze środkowej półki, te z najwyższej ściąga się głównie zza granicy bo ceny są lepsze. Łatwo dostępne są jedynie gatunki na start - diabelskie, rogate, australijskie, już nawet nowogwineje stały się rarytasem. Rodzi się zatem pytanie czy hodować to nadal dla własnej przyjemności, skoro nadwyżek nie ma komu powierzyć?
W tym momencie dochodzimy do ważnego punku całej rozkminy, mianowicie - CENA. Wiadomo, że skoro poświęcało się czemuś swój czas, pielęgnowało hodowle, nie chce się oddać nadwyżek za darmo; bo czy rolnik oddaje jabłka czy ziemniaki za darmo (no tak, słabe porównanie, cena 1kg jabłek w skupie to ile? 0,35zł śmiech na sali). Ale ludzie marudzą, bo to, bo tamto jest za drogie. Ceny gekonów lamparcich które na początku mojej obecności w terrarystyce oscylowały w granicach 150-200 zł, dzisiaj można kupić już za 40zł. To samo węże zbożowe/mahoniowe - nominały już od 40zł. Dlatego mało kto chce kupować owady których para to koszt niejednokrotnie 80zł (Heteropteryxy, Haanielle). Podbicie ceny nominalnych odmian gadów do kwoty 80-100zł skutkuje zaleganiem nadwyżek w hodowlach, bo ludzie uważają że takie ceny są za wysokie. Ale nikt nie zwraca uwagi na to że gad musi byc nakarmiony, trzymany w odpowiedniej temp - wszak prąd kosztuje, zatem to 40zł to są zaledwie koszty utrzymania. Tak więc hodowcy sprzedają swoje zwierzaki nie zyskując na ich hodowli nawet grosza. Bo co zyskają wpompują w utrzymanie, o ile cokolwiek zyskają. Niskie ceny niosą ze sobą również kolejne negatywy - na egzotycznego pupila stać coraz więcej ludzi. Rodzice kupują dzieciakom kolorowe węże i jaszczurki, pajęczaki i owady, a efektem takich zachcianek są dziesiątki artykułów w gazetach o tym jak znajdywane są porzucone egzotyczne zwierzęta w różnych miejscach w Polsce. To skutkuje tylko nagonkami na środowisko terrarystów bo w Polsce nadal panuje przekonanie że każdy wąż jest śliski i jadowity, agamy to dzikie smoki, owady to robaki, a ptaszniki zabijają dzieci w piaskownicy. Szkoda, bo z powodu nieodpowiedzialności jednostek, cierpią fachowcy dla których terrarystyka to całe życie. Wracając jednak do meritum - czy sprzedawać nadwyżki za grosze licząc się z tym że w 80% znajdą nieodpowiedzialnych nabywców, czy zawyżać ceny by stać na nie było jedynie wybranych, mając na uwadze dobro swoje i zwierząt? To pytanie nie ma odpowiedzi - pomimo że tylko jedna powinna być właściwa i natychmiastowa.
Taka sytuacja doprowadziła również mnie na skraj przepaści hodowlanej. Po Dniach Owada miałem zostawić w hodowli ok 20gat straszyków. Na chwilę obecną liczba ta zredukuje sie do raptem 6-8gatunków. Muszę odpocząć od hodowli, może przez ten czas coś się poprawi na rynku. Do hodowli na pół etatu (bo teraz to będzie ile 1/8?) mam zamiar powrócić na przełomie lutego/ marca by zasilić 15 jubileuszowe Dni Owada. Kiedy będzie pełen etat? I don't have any idea.
Teraz skupiam się nad realizacją i rozwojem projektu SIS o którym już wspominałem, nad hodowlą pytonów i amblypyg, gdzie już świętuję drobne sukcesy (napiszę o nich niebawem).
Czas mnie goni bo lecę z paczkami na pocztę (tak sprzedało się parę larw chrząszczy - kłamca, a narzeka że nic się nie sprzedaje :P ), wiec skracam notatkę w pośpiechu; w najbliższym czasie podam jeszcze aktualny spis hodowlany z wyjaśnieniami co zostaje, co się wydarzyło od ostatniej wzmianki i jak potoczą się dalsze losy hodowli. Z owadów zupełnie nie rezygnuje bo to eliminowało by jeden z filarów SIS, udaje się jedynie na zasłużony odpoczynek.
Salut!
Krótkie porady hodowlane, opisy i informacje o gatunkach, zawsze aktualna oferta nadwyżek hodowlanych.
poniedziałek, 28 lipca 2014
czwartek, 24 lipca 2014
Chrząszcze
Na dzisiaj kilka fotek Coleoptera znajdujących się w hodowli:
| Prosopocoilus astacoides - male |
| Prosopocoilus astacoides - male |
| Prosopocoilus astacoides - pair |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - male |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - pair |
| Phalacrognathus muelleri - male |
| Phalacrognathus muelleri - female |
niedziela, 29 czerwca 2014
Chrząszcze i straszyki - fotki
Dzisiaj kilka fotek, więcej zdjęć już niebawem :)
| Dares philippinicus |
| Dares philippinicus - male |
| Dares philippinicus - females |
| Chalocosoma caucasus - male |
| Chalocosoma caucassus - pair |
| Haaniella dehaani - females |
| Haniella dehaani - male |
| Haaniella dehaani - female |
| Epidares nolimatangere - pair |
| Dares sp. Crocke Range |
| Dorcus titanus SUMATRA - male |
| Dorcus titanus SUMATRA - pair |
| Cetonia aurata |
poniedziałek, 2 czerwca 2014
XIV Dni Owada - podsumowanie
3 dni wielkiego, owadziego święta za nami.
Ludzi nieco mniej niż w zeszłym roku, ale całość przedsięwzięcia zasługuje na duży +.
Owady przeżyły, nic nie padło, stoisko handlowe opustoszało już w niedzielę z rana.
Owady krajowe z zacną ekipą odpowiedzialną za nie, Krzysiek Pach ze swoimi prostoskrzydłymi, Bazyliszek z modliszkami i gadami, potrójne stoisko z owadami egzotycznymi (z podziałem na moje, Heleny i uczelniane), owady dla zgłodniałych zwierzaków i nie tylko od Bugstor'a, pajęczaki Charliego, ekspozycje wydziałów uniwersytetu, wystawcy owadziej biżuterii i owadów w gablotach oraz wiodąca prym każdego popołudnia kuchnia owadzia - wbrew pozorom owady są świetną przekąską i są banalnie proste w przyrządzaniu (brawa dla Kamila za dzielne ogarnianie głodnej chmary zwiedzających, zdezorganizowanego kuchennego stoiska i uciekających świerszczy) - to wszystko i wiele więcej atrakcji dla najmłodszych złożyło się i miejmy nadzieję że jeszcze długo będzie się składać na najlepszą i największą imprezę o tematyce entomologicznej, z popularno naukowym zacięciem w Polsce.
Widzę to co roku, ze istnieje olbrzymi potrzeba organizowania tego typu imprez. Niestety, ludzie wiedzą o owadach mało, albo nic nie wiedzą. Pojawiały się przerażające mnie pytania jak "dlaczego to nazywa się stawonóg skoro nie mieszka w stawie" lub "którą stroną ciała to [czyli straszyk] je". Co zatrważa - pytania te zadawane były w większości przez osoby już dorosłe, które zakończyły, lub kończą edukację. Gdzieś w całym systemie edukacji tkwi wielka luka. Produkujemy wykształconych analfabetów, albo ludzie zatracają chęć poznawania świata, skupiając się tylko na sobie. Brak wiedzy na tematy podstawowe to już niezwykle niebezpieczne zjawisko. Tak ekstremalne przypadki nie wiedzy były co prawda sporadyczne, ale wskazują na to że jest potrzeba zorganizowania czegoś innego niż zawody sportowe, widać, że trzeba po kimś posprzątać i dołożyć do głów garść informacji by nie mylić chrząszcza ze świerszczem, a żaby z rybą.
Żeby nie było wiedza w narodzie też jest, bardzo przyjemnie rozmawia się z najstarszym pokoleniem, gdy dziadkowie przychodzą z wnukami i z wielką pasją opisują i pokazują im owady. Bardzo miło wspominam pewne starsze małżeństwo, które co roku wybiera u nas sobie nowe gatunki owadów i co roku opisuje wrażenia z hodowli. Miło jest wiedzieć, ze ktoś dba o owady w domowym zaciszu i nie stają się one zabawką na 3dni, ze fascynacja nimi wzrasta każdego dnia i jest ktoś kto chce zgłębiać o nich wiedzę :)
Pod moją opiekę trafiły egzotyczne chrząszcze sprowadzone specjalnie na Dni Owada z niemieckiej hodowli. Będą one eksponowane jeszcze przez jakiś czas na wydziale Hodowli i Biologii Zwierząt UR, a priorytetowym dla mnie zadaniem jest pozyskać od nich materiał do dalszej hodowli. Trzymajcie kciuki żeby się udało.
Po Dniu Owada w hodowli zostało równe 20gatunków straszyków. Więcej nie będzie, mam nadzieję że mniej też nie. Do hodowli zupełnie przypadkiem dołączył jeden gatunek modlichy, mianowicie Hymenopus coronatus. Tutaj też powalczymy o rozmnożenie.
Może nieco mało płynnie, ale inaczej nie potrafię, na koniec chciałbym przejść do skomentowania pewnej sprawy, która rozegrała się dzisiaj rano jako niesmaczny owoc konkurencji między terrarystami.
Na jednej z facebookowych grup pewna pani dodał wpis o tym w jakich tragicznych warunkach przetrzymywane są zwierzęta w Bazyliszku, jak to właściciel traktuje je jako zabawki pozwalając brać je na ręce zwiedzającym (w trakcie Dni Owada) w dużej mierze dzieciom.
Troszkę we mnie wzburzyło. W sklepie bywam często, jest to jeden z lepszych odwiedzanych prze zemnie sklepów terrarystycznych w Krakowie. Doczepienie się tego że młode zbożówki mieszkają po 2-3 szt w ciasnych terrariach uznaje za nieporozumienie, owszem zwierzaki mieszkają po 2-3szt w terra o wymiarach zbliżonych do 40x40x40, ze ścianką, oświetleniem, kablami grzewczymi odpowiedni zabezpieczonymi. To jest sklep, tutaj zwierzak musi być odpowiednio wyeksponowany, nikt nie zabrania trzymać zbożówek po kilka sztuk, a pojemniki jak dla 45cm sznurówek są bardzo dobrych rozmiarów. Pani chyba zapomniała że sama pracowała kiedyś w konkurencyjnym sklepie, w którym miesięczne mahoniówki są trzymane w liczbie 8szt w jednym pojemniku, a metrowe lampropeltisy mieszkają w raku, do którego pudła mają 50cm długości, nie wspominając o najstarszym krakowskim sklepie gdzie młode węże właściwe do długości 50cm trzymane są w plastikowych 1l pojemnikach o długości ok 30cm, z wyściółką z mchu torfowca. Nikogo w tych kilku słowach nie atakuję, nikomu nie chce zaszkodzić, ale chcę pokazać nie zdrowo zirytowanym, że takie są reali sklepów. Trzeba spełnić maxiumum wymagań dla danego gatunki jak najmniejszym kosztem miejsca, materiału, czy wkładu własnego.
Co do zwierząt, które można było dotykać czy trzymać na rękach - warto byłoby zapytać właściciela, co to są za zwierzaki. Nie są to stworzenia z pierwszej lepszej łapanki, a zwierzaki, które współpracują już z nim od dłuższego czasu, na charakterze których się poznał, które są przyzwyczajone do kontaktu z człowiekiem, swego rodzaju pety, dzięki którym można pokazać ludziom że wąż nie jest pokryty śluzem i nie jest śliski, a kameleon nie zmienia barw jak w reklamie dekoralu. Z resztą nie była to jedyna osoba, która jak to zostało określone "zarzucała węże na szyję" w trakcie wystawy, ale najwidoczniej stałą się największą konkurencją w krakowskim środowisku sprzedawców. Jeśli robi się coś z głową, posiada się dostateczną wiedzę nic nie stoi na przeszkodzie bliższego kontaktu ze zwierzęciem.
Proponuję sobie odpocząć i najpierw pomyśleć o sobie i swoim zachowaniu, potem oceniać innych i pomawiać na publicznych forach, bo z tego mogą być wyciągnięte odpowiednie kroki, wizerunek bowiem psuje się komuś łatwo, a dobry buduje się długo.
Ludzi nieco mniej niż w zeszłym roku, ale całość przedsięwzięcia zasługuje na duży +.
Owady przeżyły, nic nie padło, stoisko handlowe opustoszało już w niedzielę z rana.
Owady krajowe z zacną ekipą odpowiedzialną za nie, Krzysiek Pach ze swoimi prostoskrzydłymi, Bazyliszek z modliszkami i gadami, potrójne stoisko z owadami egzotycznymi (z podziałem na moje, Heleny i uczelniane), owady dla zgłodniałych zwierzaków i nie tylko od Bugstor'a, pajęczaki Charliego, ekspozycje wydziałów uniwersytetu, wystawcy owadziej biżuterii i owadów w gablotach oraz wiodąca prym każdego popołudnia kuchnia owadzia - wbrew pozorom owady są świetną przekąską i są banalnie proste w przyrządzaniu (brawa dla Kamila za dzielne ogarnianie głodnej chmary zwiedzających, zdezorganizowanego kuchennego stoiska i uciekających świerszczy) - to wszystko i wiele więcej atrakcji dla najmłodszych złożyło się i miejmy nadzieję że jeszcze długo będzie się składać na najlepszą i największą imprezę o tematyce entomologicznej, z popularno naukowym zacięciem w Polsce.
Widzę to co roku, ze istnieje olbrzymi potrzeba organizowania tego typu imprez. Niestety, ludzie wiedzą o owadach mało, albo nic nie wiedzą. Pojawiały się przerażające mnie pytania jak "dlaczego to nazywa się stawonóg skoro nie mieszka w stawie" lub "którą stroną ciała to [czyli straszyk] je". Co zatrważa - pytania te zadawane były w większości przez osoby już dorosłe, które zakończyły, lub kończą edukację. Gdzieś w całym systemie edukacji tkwi wielka luka. Produkujemy wykształconych analfabetów, albo ludzie zatracają chęć poznawania świata, skupiając się tylko na sobie. Brak wiedzy na tematy podstawowe to już niezwykle niebezpieczne zjawisko. Tak ekstremalne przypadki nie wiedzy były co prawda sporadyczne, ale wskazują na to że jest potrzeba zorganizowania czegoś innego niż zawody sportowe, widać, że trzeba po kimś posprzątać i dołożyć do głów garść informacji by nie mylić chrząszcza ze świerszczem, a żaby z rybą.
Żeby nie było wiedza w narodzie też jest, bardzo przyjemnie rozmawia się z najstarszym pokoleniem, gdy dziadkowie przychodzą z wnukami i z wielką pasją opisują i pokazują im owady. Bardzo miło wspominam pewne starsze małżeństwo, które co roku wybiera u nas sobie nowe gatunki owadów i co roku opisuje wrażenia z hodowli. Miło jest wiedzieć, ze ktoś dba o owady w domowym zaciszu i nie stają się one zabawką na 3dni, ze fascynacja nimi wzrasta każdego dnia i jest ktoś kto chce zgłębiać o nich wiedzę :)
Pod moją opiekę trafiły egzotyczne chrząszcze sprowadzone specjalnie na Dni Owada z niemieckiej hodowli. Będą one eksponowane jeszcze przez jakiś czas na wydziale Hodowli i Biologii Zwierząt UR, a priorytetowym dla mnie zadaniem jest pozyskać od nich materiał do dalszej hodowli. Trzymajcie kciuki żeby się udało.
Po Dniu Owada w hodowli zostało równe 20gatunków straszyków. Więcej nie będzie, mam nadzieję że mniej też nie. Do hodowli zupełnie przypadkiem dołączył jeden gatunek modlichy, mianowicie Hymenopus coronatus. Tutaj też powalczymy o rozmnożenie.
Może nieco mało płynnie, ale inaczej nie potrafię, na koniec chciałbym przejść do skomentowania pewnej sprawy, która rozegrała się dzisiaj rano jako niesmaczny owoc konkurencji między terrarystami.
Na jednej z facebookowych grup pewna pani dodał wpis o tym w jakich tragicznych warunkach przetrzymywane są zwierzęta w Bazyliszku, jak to właściciel traktuje je jako zabawki pozwalając brać je na ręce zwiedzającym (w trakcie Dni Owada) w dużej mierze dzieciom.
Troszkę we mnie wzburzyło. W sklepie bywam często, jest to jeden z lepszych odwiedzanych prze zemnie sklepów terrarystycznych w Krakowie. Doczepienie się tego że młode zbożówki mieszkają po 2-3 szt w ciasnych terrariach uznaje za nieporozumienie, owszem zwierzaki mieszkają po 2-3szt w terra o wymiarach zbliżonych do 40x40x40, ze ścianką, oświetleniem, kablami grzewczymi odpowiedni zabezpieczonymi. To jest sklep, tutaj zwierzak musi być odpowiednio wyeksponowany, nikt nie zabrania trzymać zbożówek po kilka sztuk, a pojemniki jak dla 45cm sznurówek są bardzo dobrych rozmiarów. Pani chyba zapomniała że sama pracowała kiedyś w konkurencyjnym sklepie, w którym miesięczne mahoniówki są trzymane w liczbie 8szt w jednym pojemniku, a metrowe lampropeltisy mieszkają w raku, do którego pudła mają 50cm długości, nie wspominając o najstarszym krakowskim sklepie gdzie młode węże właściwe do długości 50cm trzymane są w plastikowych 1l pojemnikach o długości ok 30cm, z wyściółką z mchu torfowca. Nikogo w tych kilku słowach nie atakuję, nikomu nie chce zaszkodzić, ale chcę pokazać nie zdrowo zirytowanym, że takie są reali sklepów. Trzeba spełnić maxiumum wymagań dla danego gatunki jak najmniejszym kosztem miejsca, materiału, czy wkładu własnego.
Co do zwierząt, które można było dotykać czy trzymać na rękach - warto byłoby zapytać właściciela, co to są za zwierzaki. Nie są to stworzenia z pierwszej lepszej łapanki, a zwierzaki, które współpracują już z nim od dłuższego czasu, na charakterze których się poznał, które są przyzwyczajone do kontaktu z człowiekiem, swego rodzaju pety, dzięki którym można pokazać ludziom że wąż nie jest pokryty śluzem i nie jest śliski, a kameleon nie zmienia barw jak w reklamie dekoralu. Z resztą nie była to jedyna osoba, która jak to zostało określone "zarzucała węże na szyję" w trakcie wystawy, ale najwidoczniej stałą się największą konkurencją w krakowskim środowisku sprzedawców. Jeśli robi się coś z głową, posiada się dostateczną wiedzę nic nie stoi na przeszkodzie bliższego kontaktu ze zwierzęciem.
Proponuję sobie odpocząć i najpierw pomyśleć o sobie i swoim zachowaniu, potem oceniać innych i pomawiać na publicznych forach, bo z tego mogą być wyciągnięte odpowiednie kroki, wizerunek bowiem psuje się komuś łatwo, a dobry buduje się długo.
poniedziałek, 26 maja 2014
niedziela, 25 maja 2014
XIV Ogólnopolskie Dni Owada w Krakowie
No i już za niecałe 5 dni rusza kolejna edycja Dni Owada.
Niestety nie udało mi się dorwać plakatu, więc poniżej prezentuje skan ulotek, dowiecie się z nich wszystkiego co najważniejsze.
Zapraszam do mojego stolika z egzotycznymi bezkręgowcami na miłe pogawędki, zwiedzanie, podziwianie i zachęcam do zakupów przeuroczych 6, 8 i stunogów (aczkolwiek znajdą się też jedno nogi [będą ślimaki])
Niestety nie udało mi się dorwać plakatu, więc poniżej prezentuje skan ulotek, dowiecie się z nich wszystkiego co najważniejsze.
Zapraszam do mojego stolika z egzotycznymi bezkręgowcami na miłe pogawędki, zwiedzanie, podziwianie i zachęcam do zakupów przeuroczych 6, 8 i stunogów (aczkolwiek znajdą się też jedno nogi [będą ślimaki])
sobota, 17 maja 2014
Poszerzamy horyzonty
Dni Owada zbliżają się wielkimi krokami, już niecałe dwa tygodnie dzielą nas od największego owadziego święta w Polsce.
Na dniach zaprezentuje plakat tegorocznych Dni Owada, a póki co...
Do odważnych świat należy jak mawiają - ja mając na uwadze tą maksymę odważnie rozwijam swoją działalność tak, by wcielić w życie nowy projekt o tajemniczej nazwie SIS.
Ciekawi szczegółów? Zaglądajcie tu częściej ;)
I na koniec poleca się Krzyśka - mistrza i jego cuda - udostępniajcie, lajkujcie, obserwujcie.
Entomologia, fotografia i nie tylko
Na dniach zaprezentuje plakat tegorocznych Dni Owada, a póki co...
Do odważnych świat należy jak mawiają - ja mając na uwadze tą maksymę odważnie rozwijam swoją działalność tak, by wcielić w życie nowy projekt o tajemniczej nazwie SIS.
Ciekawi szczegółów? Zaglądajcie tu częściej ;)
I na koniec poleca się Krzyśka - mistrza i jego cuda - udostępniajcie, lajkujcie, obserwujcie.
Entomologia, fotografia i nie tylko
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)